Są to fragmenty maili, które wysyłałem istocie, która dzięki swej
obecności doprowadziła do przyspieszenia i mojego Przebudzenia.
Ewolucja, która przybrała postać rewolucji. Kobieta ta nie jest
jeszcze Przebudzona, ale proces trwa i przyspiesza. Połączyła nas
czysta miłość, nie skażona ego. Spotkaliśmy się w Tu i Teraz.
Przebudzenie...
Market Street...centrum Manchesteru...siąpiący deszcz przepełniony
jasnym światłem...sztuka wystawiana przez Istnienie...wokół setki
ludzi...zdecydowana większość błądzi gdzieś w myślach...w nierealnej
formie ukutej przez gada...krzyżując spojrzenie z niektórymi czuję,
jakbym wiedział o nich wszystko...kobiety chętniej spotykają się ze
mną wzrokiem...ich wiedza jest bardziej intuicyjna...bardziej czują
niż myślą...w spojrzeniach mężczyzn napotykam zazwyczaj skorupę...tak
jakby byli w czymś zamknięci...nie wszyscy oczywiście...najpiękniejsze
są dzieci...świadomość przepełniona radością, która tak naprawdę
jeszcze nie wie co to za dziwna forma, którą przybrały...widać w nich
czystość...kartka nie zapisana jeszcze fałszem...patrząc na to
wszystko uważnie obserwuje siebie...reakcje i myśli...uczę się z
sekundy na sekundę...tak jakbym pochłaniał instrukcję działania
Wielkiego Koła.........
..później pokręciłem się jeszcze po pokoju przez chwilę i położyłem
się do łóżka...miałem wielką ochotę porządnie się wyspać...żółte
światło lampki bardzo mnie ogrzewało...leżałem tak, aż w pewnym
momencie zauważyłem, że nie jestem sam...duży żółty fotel zdawał się
być wielkim, wąsatym grubasem, który śmiał się serdecznie..."dopiero
teraz zauważyłeś moje istnienie?"...rozejrzałem się po
pokoju...lampka, kula, kapcie. stolik. kubek. lampa na suficie i
niemalże wszystko co mogłem ogarnąć wzrokiem uśmiechało się
szeroko...tak jakby witali się ze mną...nie wspomnę już o łóżku i
pościeli, w której leżałem...ci robili wszystko co w ich mocy bym
poczuł się zrelaksowany i odprężony... tapeta na ścianę falowała, a
kwiaty zdawały się mieć zapach..."LSD jest jak lizanie cukierka przez
szybę" mawiają mnisi tybetańscy...i mają rację jak cholera!
Poniższy fragment pisałem na kilka dni przed przebudzeniem, kiedy ego
zaciskało na mnie kleszcze starając się wszystkimi siłami zatrzymać
mnie na niższym poziomie. "I've seen the devil sitting right in front
of me" Roots Manuva
Jedynym miejscem gdzie może zaistnieć ego jest forma. Myśl i słowo
jest formą. Ono jest teraz obecne wszędzie. Atakuje mnie z każdej
możliwej strony, przychodzi w tak zaskakujących
przebraniach...Całkowicie mnie spowiło...Nie jest mi źle, nie jest mi
dobrze...czuje, że jestem i to wszystko...poddaje się temu bez żadnego
sprzeciwu...tam głęboko we mnie jest spokój...jest przestrzeń, której
umysł nie może ogarnąć...czystość jaka się wyłania doprowadza je do
szaleństwa...Wie, że zrozumiałem i odczułem prawdziwą naturę
wszechrzeczy i próbuje wszystkimi siłami oddalić mnie od
tego...poznanie Ciebie było jak satori...nie był to jednak jednorazowy
przebłysk...miliony świateł zapalały się co chwila i gasły tak jakby
mówiły "jesteśmy tu, uśmiechnij się bo nie ma się czego bać"...strach
jest iluzja, w którą dajemy się złapać...stajemy się nim ponieważ
nie widzimy jego kruchości...zarazem jego istnienie ma swoje miejsce
we wszechświecie...cierpienie i ból, to rwące w środku
uczucie...droga do przebudzenia...miecz wykuwa się na kamieniu...przy
ogromnej temperaturze...ying yang...forma i przestrzeń...cisza i
dźwięk...
Jeżeli chcecie opublikować cokolwiek z tego co piszę na waszej stronie
to róbcie to śmiało.
"Jam jest częścią tej siły, która zawsze zła pragnąc wiecznie dobro
czyni" J.W.Goethe
Już niebawem wszyscy spotkamy się na Nowej Ziemi nosząc w sercach Nowe Niebo!