globalnaswiadomosc.com

globalna swiadomosc, David Icke, Zimna Fuzja, 2012, globalne ocieplenie, Dzieci Indygo, Medytacja, What the bleep do we know, Kundalini, teorie spiskowe, NWO, przepowiednie, transformacja, pandemia, wirus, chemtrails, hopi, asperatus, przebudzenie,

O nas

Witamy Was wszystkich serdecznie !

Na wyraźną prośbę niektórych z Was, postanowiliśmy stworzyć dział, pt.: „O nas”.

Wiemy, że się zastanawiacie, kim są założyciele tego Portalu. Uznaliśmy więc, że nadszedł czas, aby co nie co o sobie opowiedzieć oraz przedstawić powody jego założenia.

Nie robiliśmy tego dotychczas, ponieważ wyznajemy zasadę, że liczy się przekazywane słowo, a nie promowanie samych siebie. Tego akurat nie potrzebujemy i cenimy sobie ten mały skrawek prywatności, który nam jeszcze pozostał.

Przecież jeśli ktokolwiek uzna, że artykuły na tym Portalu zawarte są bezwartościowe, lub też kłamliwe, to odejdzie stąd i nigdy do nas nie wróci, a zła sława szybko się wtedy rozniesie. Dzieje się jednak odwrotnie i na pewno są ku temu powody, z czego się bardzo cieszymy.


Jak powstał Portal: GlobalnaSwiadomosc.com ?

Na początku nie spodziewaliśmy się, że Portal ten przyciągnie tak dużo czytelników. Idea powstania strony internetowej wzięła się stąd, iż już od lat spotykamy się z wieloma przyjaciółmi, którzy w dużej części rozsiani są po Europie, choć jeszcze wcześniej, większość z nich mieszkała w Polsce i tam się wtedy najczęściej odbywały nasze pierwsze spotkania.

Ale czasy się zmieniają. Teraz to (najczęściej) przyjeżdżają oni do nas tu, do Holandii, aby wypocząć i porozmawiać, ponieważ jak już zapewne wielu z Was wie, nie jest łatwo ot tak z każdym rozmawiać o pewnych tematach. My znamy się już z reguły długo i wiemy, że możemy sobie na to pozwolić. Jesteśmy grupą przyjaciół o rożnym wieku, poziomie wykształcenia, rożnych zainteresowaniach osobistych, rożnym pochodzeniu i rożną też wykonujemy pracę. Łączy nas ... po prostu przyjaźń. Serdeczność i szczerość, mimo że jesteśmy zwykłymi ludźmi i każdy z nas ma rożne wady. Przyjaźń ta trwa już całe lata właśnie dlatego, że potrafimy tą różność i te wady po prostu wzajemnie uszanować. Jest mało rzeczy tak pięknych jak radość z widzenia innej osoby i widzieć podobną radość na twarzach innych ludzi. Jesteśmy więc chyba „pozytywnymi egoistami”, którzy nie mogą się tą radością nasycić i robią wszystko aby tą radość wciąż od nowa, jak najczęściej przeżywać....

Tak naprawdę to zaczęło się to od momentu kiedy się z Anią poznaliśmy. To znaczy ja – Andrzej i Ania. Pracowałem wtedy dla międzynarodowej firmy elektronicznej, jako regionalny dyrektor sprzedaży i z tego tytułu dużo podróżowałem, a Ania kończyła właśnie swoje studia inżynierskie na Uniwersytecie Przyrodniczym. Ponieważ praktycznie każdego tygodnia łatałem do rożnych krajów, to każdy moment pobytu w Polsce staraliśmy się wykorzystać jak najpełniej, przede wszystkim jeżdżąc w nasze ulubione miejsce – na górę Ślężę, ale też na przykład dalej -  w góry Karkonosze, lub też odwiedzając naszych przyjaciół.

W międzyczasie, na spotkaniu u Prof. Dudka, gdzie odbywały się ciekawe wykłady, poznaliśmy niesamowitą osobę – prawdziwą księżną na zamku. To nie żarty. Od 20 lat zarządzała ona, wraz z mężem jedynym w Polsce zamkiem stojącym na wodzie – w Wojnowicach koło Wrocławia.. Była historykiem sztuki i wspaniałą osobą o niesamowitej, wszechstronnej wiedzy. Skromna, ale pełna godności. Rzadko kiedy się kogoś takiego spotyka. Urzekła nas od razu i z miejsca zakochaliśmy się oboje tak w niej, jak i w samym zamku. Ponieważ za dnia była ona zajęta administrowaniem zamkiem, gastronomią i hotelikiem się tam znajdującym, jak i organizowaniem konferencji, wesel i wszelkiego typu innych okazjonalnych happeningów, to odwiedzaliśmy ją z reguły w nocy. Jej to też bardzo odpowiadało. Tak ona jak i my najbardziej aktywni byliśmy późnymi wieczorami i nocą. Przesiadywaliśmy u niej do białego rana, prowadząc dyskusje w rożnych tematach. Wśród nich były też tematy poruszane aktualnie na naszym Portalu. Pewnego razu zapytała się mnie: dlaczego o tym  wszystkim nie piszesz ? Dlaczego nie prowadzisz zapisków ? Ja, jeszcze wtedy, nie myślałem jednak o dzieleniu się moją wiedzą z innymi, poza tymi których spotykałem, a którzy mieli ochotę o tym rozmawiać, wedle zasady – nic na siłę.

Niestety , ale nasza Księżna odeszła niedawno od nas. Odeszła jak zawsze, z godną podziwu godnością. Ta jakże krótka, ale wspaniała przyjaźń zostawiła trwały ślad w naszych duszach i sercach. 

Tak więc ja pracowałem (podróżowałem), Ania pracowała i kończyła studia i w każdym wolnym czasie, albo spotykaliśmy się z przyjaciółmi, albo gdzieś wyjeżdżaliśmy, albo też spędzaliśmy wieczory i noce na zamku, często ściągając tam resztę naszych przyjaciół..

W międzyczasie świat pędził coraz szybciej i wydarzenia goniły wydarzenia. Pojechaliśmy do Holandii, co dla mnie było powrotem do mojego domu, a dla Ani nową przygodą. Wielu z naszych przyjaciół nie było w stanie nadążyć za wydarzeniami. Nie byli w stanie sami dokopywać się do wszystkich ważnych informacji. Mimo częstych spotkań, ale już w Holandii, oraz rozmów do białego rana, nie udawało nam się nigdy porozmawiać tyle, ile pragnęlibyśmy. Pewnego razu padła propozycja aby stworzyć małą stronkę internetową, na której pomagalibyśmy naszym znajomym zebrać niektóre tematy w jakąś bardziej konkretną całość. Chodziło bardziej o to, żeby każdemu z nich dać solidna podstawę do dalszych, własnych  poszukiwań, dzięki czemu przy następnym spotkaniu łatwiej i szybciej by się rozmawiało. W ten sposób moglibyśmy podjąć więcej tematów i mięlibyśmy też czas cieszyć się dodatkowymi atrakcjami, jak na przykład rożnego typu, krótkie, wspólne wyjazdy.

Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Z czasem okazało się że nasza stronkę zaczęły też odwiedzać inne osoby, co nas ucieszyło. Uznaliśmy, że ustalona zasada jest tak samo dobra dla wszystkich. Dlatego w naszych artykułach staramy się nie przedstawiać osobistych poglądów, a co najwyżej zadawać pytania. Cel pozostał ten sam: zapoznawać z istnieniem niektórych tematów. Zaintrygować. Pobudzić. Obudzić. Pokazywać, że mogą one być dla nas wszystkich ważne. Inspirować do dalszych poszukiwań. Nie chcemy nikogo do niczego przekonywać. Uważamy, ze najważniejsze jest poszanowanie osobistej odrębności i prawa do własnych poglądów, nawet gdyby były one całkiem odmienne od naszych. Forma jaką przyjęliśmy wydaje się słuszna, ponieważ każdy ma prawo wejść na nasz Portal i zapoznać się z jego treścią. Każdy może pozostać z nami i każdy może zdecydować aby tu więcej nie wracać. Na pewno nie zadowolimy wszystkich i na pewno jesteśmy omylni. Jedyne co możemy to starać się być jak najbardziej rzetelni, w tym co piszemy.

 

Jakie są nasze intencje ?

Naszym celem jest przedstawienie rzeczywistości w jakiej żyjemy, nie po to żeby się jej bać, lecz po to aby zrozumieć jak dalece jesteśmy manipulowani i jak dalece nasze dotychczas niezachwiane  przekonania mogą okazać się fałszywe. Kiedy ktoś raz już naprawdę wejdzie do tej „króliczej nory” to z reguły przeżywa wstrząs. Kiedy przekona się już, jak bardzo ta nasza codzienność jest iluzoryczna i co się naprawdę dookoła nas dzieje, to wzrasta w nim chęć dzielenia się tym z innymi, ale wzrasta też poczucie bezradności. Chce się tym dzielić, przede wszystkim z najbliższymi. Wtedy dochodzi do drugiego wstrząsu. Okazuje się, że nasze otoczenie nie tylko nas nie rozumie, lecz wręcz uznaje nas za szalonych, opętanych. W naszym zapędzie często nie zauważamy, ze oni też potrzebują czasu na przyswojenie sobie pewnych wiadomości i być może wcale nie są jeszcze na to gotowi. Wydaje się nam, że nasze własne, silne przekonanie powinno być dla nich wystarczającą gwarancją, że to co im przekazujemy jest najprawdziwszą prawdą. Niestety tak nie jest i im szybciej to zrozumiemy, tym mniej nas spotka przykrości i zawodów.

Dlatego też jesteśmy głęboko przekonani iż istnienie takiego Portalu i forum, na którym można się wypowiedzieć jest ważne dla tych, którzy czują się samotni z tym co wiedzą, nie mogąc się tą wiedzą ze swoim otoczeniem dzielić. Na całe szczęście jest nas coraz więcej. 

Po co nam wiedza o tym jak jesteśmy manipulowani ? Po co nam wiedza o tym, że tam na szczytach władzy nikt tak naprawdę się z nami nie liczy ? Nie, nie po to aby tych ludzi znienawidzić i z nimi walczyć. Przynajmniej my nie chcemy nikogo do tego namawiać, ponieważ uznajemy, że nie tędy droga.

Powinniśmy wiedzieć co nam zagraża i starać się chronić przed zagrożeniem, tak naszych bliskich jak i siebie samych. Żeby móc to robić, to trzeba się otworzyć na prawdę. Trzeba zdobywać wiedzę, którą już od długiego czasu powoli, lecz systematycznie tracimy. Obawiamy się jednak, że tylko to może nam nie wystarczyć. Pragniemy wiec też wykazać, że ludzkość zakleszczyła się w systemach opartych na kreowaniu strachu i zwątpienia. Z tym przede wszystkim musimy coś zrobić, ponieważ właśnie ten strach blokuje nas najbardziej.

Taka sytuacja po prostu nie pozwala nam być szczęśliwymi. Nie pozwala nam na nasz prawdziwy rozwój. Blokuje nas i czyni kalekami, tak duchowymi jak i cielesnymi. Odbiera nam wolę i wiarę, ale wzbudza strach i agresję.. Tłumi życie w nas i dookoła nas, aby w końcu doprowadzić do jego zniszczenia, czemu strach i agresja bardzo efektywnie dopomagają. Symptomy takiego stanu rzeczy są coraz bardziej zauważalne. Na całe szczęście coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że nie tędy droga.

Moralność i etyka już dawno tak naprawdę nie istnieją, ponieważ ich reguły wyznacza sytuacja i potrzeba. Są tylko narzędziami tych, co pragną władzy i korzyści – na wszystkich szczeblach egzystencji. Na dodatek, co chwila się one zmieniają. To co 20 lat temu było słuszne, dzisiaj już nie jest. To co dzisiaj jest słuszne może się jutro zmienić. Wszystko jest relatywizowane i ludzie się w tym po prostu gubią. Cieszą się kiedy te reguły działają na ich korzyść i krzyczą o pomstę do nieba, kiedy okazuje się ze te reguły ich krzywdzą. To dotyczy każdej dziedziny i sfery życia. Powoduje frustracje i zwątpienie u ludzi. Zwątpienie w siebie i w innych, przez co relacje międzyludzkie są coraz słabsze i coraz bardziej zdeformowane. Poziom strachu i zwątpienia wzrasta w nas. Tak słabym społeczeństwem łatwiej rządzić. Stara, rzymska zasada – chleba i igrzysk, znów znajduje pełne zastosowanie. Ludzie dostali swoje telewizory, podróże i rozrywki miejskie. Poziom bezrobocia utrzymuje się za wszelką cenę na w miarę bezpiecznym poziomie. Propaguje się rywalizacje w formie niby –doskonalenia się. Propaguje się rozwiązłość w formie – niby wolności życia i korzystania z niego. Roztacza się nad nami iluzję – niby wspaniałości i jest ona tak silna, że nie dostrzegamy, iż wszystko dookoła nas i my sami podlegamy ciągłej destrukcji.

Słabemu społeczeństwu tak bardzo zależy na utrzymaniu tego co ma (tej iluzji), że nie odważy się niczego zmieniać.  Wystarczy do tego trochę postraszyć terrorystami, zagrożeniem wojną, globalnym ociepleniem i pandemią, żeby już nikt nie wiedział co z tym wszystkim zrobić. Dlatego z takim zadowoleniem ludzkość oddaje swoje losy tym wielkim - liderom, którzy tak naprawdę są takimi samymi ludźmi jak my i co najgorsze – maja te same wady, tyle ze w sytuacji danej im władzy, przyczyniają się one do powstawania potworów, żądnych władzy i coraz bardziej nieczułych na los innych.

Gdzieś po drodze zapomniano o wartościach, które nas czynią silnymi. Gdzieś przekroczyliśmy barierę strachu i zwątpienia i teraz nie wiemy już co robić, poza walką o przetrwanie i pięciem się w górę, w systemie sztucznie dla nas stworzonym.

Nie piszemy więc na tym portalu żeby siać strach i zwątpienie. Pragniemy podzielić się z Wami czymś więcej. Wiedzą o tym, co sami przeżywamy i czego sami doświadczamy. Nie tylko my. Na świecie jest wielu i wciąż więcej ludzi, którzy posiadają tą wiedzę i mimo swoich niedoskonałości, pragną ją poszerzać.

Wszyscy jesteśmy istotami posiadającymi dar tworzenia. Dar tworzenia tego kim jesteśmy i dar tworzenia naszej rzeczywistości.

Bardzo ładnie ujęła to J.Z. Knight pisząc:

 

„Zastanówcie się tylko.

W jednej chwili możecie pomyśleć o szczęściu i całe Wasze ciało wypełni się radością.
W jednej chwili możecie wyobrazić sobie siebie w roli żałosnej istoty, której nikt nie kocha i ogarnie Was smutek oraz współczucie dla samych siebie.
Potrzebny jest tylko moment aby to nastąpiło.
I tak samo w jednej chwili możecie przestać szlochać i wybuchnąć radosnym śmiechem.
W jednej chwili możecie położyć kres krytykom i zobaczyć piękno wszystkiego co Was otacza.
Kto to robi ? Wy !
W momencie kiedy mieliście kaprys, aby stworzyć uczucia, w głębi Waszej istoty, czy cokolwiek wokół Was się zmieniło ? Nie.
Tylko wszystko, kim byliście uległo zmianie.
Jesteście dokładnie tym, o czym myślicie.”

 

Wszyscy posiadamy też dar ewoluowania. Nasza świadomość jest naszym ratunkiem. Nie broń i walka. Nie gniew i krzyk. To są narzędzia chwilowe, aby potem znów wracać do punktu wyjścia i od nowa musieć walczyć i od nowa krzyczeć.

My jesteśmy przekonani, iż Ci co sieją zamęt chcą abyśmy się bali i krzyczeli. Kiedy zaczniemy walczyć będą to wykorzystywać przeciwko nam. Nie tędy więc prowadzi droga wyzwolenia. Powinniśmy wrócić do nauk, które dawane są nam przez Buddę, Jezusa i wielkich mistrzów, na przestrzeni wieków. Daliśmy się zwieść tym, co nauki te często dla nas tłumaczyli. Teraz już dorośliśmy na tyle, że sami możemy doszukać się prawdy w tych naukach. Nie potrzebujemy interpretacji. Potrzebujemy tylko otworzyć nasze serca i pragnąć tego.

Pokazujemy wiec jaki jest ten świat, abyście zrozumieli, że poza iluzja nie ma tam nic, czego można by prawdziwie pragnąć. Wtedy możecie wypełnić pustkę nowym pragnieniem – pragnieniem powrotu do źródeł, głoszonych już od wieków. Wiara – tego nam brakuje, a zastąpił ją strach i zwątpienie, przeradzające się w cynizm i arogancję. Możemy to zmienić, choć jest to długa i kręta ścieżka, ale przecież byliśmy już o tym przez tysiące lat ostrzegani. Warto jednak spróbować, ponieważ po drugiej stronie oprócz iluzji i strachu nie dano nam żadnej innej , prawdziwej alternatywy.

Profesor Pająk stworzył ciekawą teorię - totalizm (http://www.totalizm.net/). Bardzo ciekawa jest ta część tej teorii, która mówi o swoistego rodzaju energii, podobnej do grawitacji, lecz tworzącej jakby pole moralne / etyczne. Można by to nazwać polem szczęścia. Profesor Pająk podaje tam przykład schodów. Kiedy chcemy wchodzimy po nich do góry, meczymy się bardziej, niż kiedy schodzimy. Tak trudniej jest czynić dobro i łatwiej jest czynić źle. Każdy nasz uczynek definiuje to, na którym piętrze się znajdujemy. Każdy ma w każdej chwili możliwość zmiany pietra, lecz musimy to robić schodek po schodku. Piętro na którym się znajdujemy definiuje nasze postrzeganie rzeczywistości i odczucia.

Takie postrzeganie wpływu tego rodzaju pola na człowieka jest akceptowalne pod warunkiem przyjęcia jeszcze jednego istotnego aspektu w człowieku. Jego woli, zdolności kreacji, która daj człowiekowi możliwość wyboru, w która stronę się skieruje. Ten właśnie aspekt poruszyła J.Z. Knight w powyższym cytacie.

To ten właśnie aspekt otwiera nam pole możliwości. Stwarza sytuację, że zawsze mamy szanse na zmianę, niezależnie od tego co do tej pory czyniliśmy. Tyle tylko, ze im niżej po tych schodach zejdziemy, tym więcej wysiłku będziemy musieli włożyć aby znów wejść na najwyższe piętra. Niezależnie jednak od stopnia wysiłku jaki nas czeka, warto się piąć do góry, ponieważ tam na górze czeka na nas, to zawsze przez nas oczekiwane – szczęście i pełna radość życia. Droga ta nie ma nic wspólnego z naszym statusem materialnym. Nie jest on niczym złym dopóty, dopóki nie czynimy zła aby go osiągnąć. Ileż to wersetów z Biblii wskazuje na to samo... Czym jest w tym wypadku zło i dobro ? Otóż jest to ocena uczynków i zdarzeń. Ocena własna dokonywana przez naszą jaźń (subiektywna) oraz ocena wewnętrzna, dokonywana przez naszego wewnętrznego sędziego, czyli nasze sumienie. Jest ono niezawisłe i jaźń może próbować je odrzucić, ale ono nigdy nie znika i dokonuje własnego niezależnego obrachunku. To ono właśnie decyduje czy schodzimy, czy też się wspinamy do góry. Nie można na nie wpływać i nie można się od niego odwoływać. Nasza właściwa droga zaczyna się dopiero wtedy, kiedy uznamy jego istnienie, wagę i kiedy uznamy jego niezawisłość, czyli przestaniemy na niego próbować wpływać, w naszej naiwnej wierze, ze to się może udać.

Patrząc w ten sposób zawsze opłaca się szczerze rozdawać uśmiech, pomagać i kochać. W stosunku do wszystkich, ponieważ sami na tym zyskujemy i zwiększamy szansę na to, że inni będą zawsze o ten mały krok bliżsi podejmowania coraz bardziej pozytywnych decyzji. To znowuż prędzej czy później będzie nam zwracane, tak jak nasze negatywne uczynki i myśli. W tym właśnie zakresie prawo przyciągania, opisywane w książce „Sekret” ma pełne zastosowanie, tyle ze w książce tej sugeruje się, że nasze szczęście możemy osiągnąć poprzez nasz sukces zawodowy i materialny, co niestety zniekształca cale przesłanie tej książki – a szkoda.

Od 17-go wieku wmawia się nam, że nauka jest wykładnią tego co jest i przestaliśmy nawet zauważać, iż co chwila jest ona poprawiana, co chwila okazuje się że gdzie znów nastąpiła pomyłka. Za nasza ślepą wiarę w naukę płacimy my sami. Naukowcy biorą pensje, bez względu na pomyłki po drodze. Co najwyżej od czasu do czasu któryś z nich nie posunie się dalej w swojej karierze.

Nauka jest pożyteczna służąc człowiekowi, lecz zaczyna być tak samo szkodliwa będąc jego strażnikiem i ograniczeniem. Ludzie zdają się już nie pamiętać o tym, że wszędzie jest zawarty ułomny czynnik ludzki. Ułomny przede wszystkim moralnie. Naukowcy, w swej ambicji, pożądaniu zaszczytów i nawet ze strachu, bronią często swojego statusu nawet za cenę nieszczęścia swojego i innych. Wszędzie znajdziemy też tych rozumiejących, dobrych i pragnących uczciwie służyć ludzkości. Miejmy nadzieje, ze będzie ich coraz więcej.

Mamy wiele przykładów drzemiącej w nas mocy. Nauka zaczyna te przykłady wspierać konkretnymi wynikami badań. W naszym rozwoju kryje się nasza siła. Nie zapominajmy o tym.

Każdy ma swoje możliwości pomagania i wspierania. My robimy to po swojemu. Tam gdzie tylko możemy i w sposób jaki nam się wydaje najwłaściwszy. Piszemy ten dział, ponieważ pragniemy abyście rozumieli nasze intencje.

 

Kim jesteśmy ?

Kim jesteśmy ? Na razie jest nas tylko dwójka: Ania i Andrzej.

Ania już od dawna zdawała sobie sprawę, że świat nie jest poukładany tak jak powinien. Zawsze pragnęła dogłębnie poznawać otaczającą nas rzeczywistość i zawsze intrygowało ją postępowanie ludzi oraz przyczyny ich cierpienia.

Już od dziecka, jak wielu z nas, ciągnęło ja do świata magii, tyle że nigdy nie przestało. Już dawno temu zakochała się w Elfach i do teraz wierzy, że gdzieś muszą one jeszcze istnieć. Dlatego też książki Tolkiena, a w szczególności „Silmarillion” odcisnęły na niej niezatarty ślad i do teraz należą do jej ulubionych lektur. Uwielbia czytanie, uwielbia przyrodę i cierpi każdego dnia, jeśli nie ma z nią kontaktu. Może kiedyś sama była Elfem ? Kocha szczerze wszystkie zwierzęta, a kotka który z nami mieszka, traktuje z miłością i szacunkiem. On w sposób wręcz niesamowity odpłaca jej dokładnie tym samym.

Wiara w Elfy nie przeszkodziła Ani ukończyć studia inżynierskie na Uniwersytecie Przyrodniczym. Niestety nie podjęła pracy w swoim zawodzie, ponieważ wyjechała do Holandii, aby tam zamieszkać razem z Andrzejem (czyli ze mną), którego poznała już dużo wcześniej, w Polsce.

Jej pragnieniem jest rozwijać się, uczyć i ... kochać. Cieszyć się radością innych. Cieszy ją  więc każdy uśmiech, tak osób bliskich  jak i nowo poznanych. Lubi gości, ale sama  też lubi podróżować i odwiedzać innych. Jak każdy dzielnie walczy z trudnościami, które tak jak większość z nas, odnajduje przede wszystkim w sobie samej. Złości się sama na siebie, kiedy czasami nie daje rady, ale rozumie, że nie jest to łatwa droga i nigdy się nie poddaje. Nauczyła się, ze istnieją niezłomne, nigdzie nie zapisane zasady, których rozumienie i przestrzeganie daje człowiekowi siłę. Można by je nazwać prawami natury,  ale  w sferze  świadomości i naszego EGO. Jest uważnym obserwatorem i zbiera cierpliwie doświadczenia potwierdzające prawdziwość tych zasad. Cieszy się za każdym razem kiedy uda jej się wytrwać, nie ulegając zwątpieniu, aby ponownie doświadczyć prawdziwości tych zasad i tego, że jest na dobrej drodze. Uwielbia zdobywać wiedzę  i jest w tym wręcz niecierpliwa. Tak jakby czuła, iż jedno życie to za mało aby to wszystko ogarnąć. I chyba ma tutaj rację. Pragnie pomagać innym jak umie, ale zawsze ma w pamięci słowa zapisane w jednej z książek Jonathana Carrolla, o tym że wciąż jeszcze wie, kiedy zrobiła coś dobrego i to ja złości, ponieważ tak bardo by chciała, aby to było najzwyklejsza sprawa na świecie.

Ja - czyli Andrzej, mam te kilkanaście lat więcej przeżyć i doświadczeń. Nasi znajomi, wśród których kilkunastu znajdzie się tez wśród zarejestrowanych na tym portalu, powiadają że żyję w tak zwrotnym tempie, iż mógłbym obdarzyć przeżyciami kilka osób. Może i tak jest, ale osobiście nie odczuwam tego w ten sposób. Myślę, że taka jest po prostu moja natura.

Już w szkole podstawowej zetknąłem się ze sztukami walki oraz kultura wschodu, która z miejsca mnie zafascynowała i ta fascynacja do dzisiaj mi nie minęła. Nie mowie tutaj o jakiejś części tej kultury, lecz o całym jej spektrum. Nigdy nie trenowałem w żadnej szkole sportowej a tylko prywatnie, w stary, oryginalny sposób. Trwało to wiele lat. Zawierało w sobie spora dawkę medytacji i treningu osobowości, a chyba najmniejszą jej częścią były treningi walki. Naturalną koleją rzeczy zainteresowałem się Buddyzmem i innymi religiami, żadnej jednak nigdy nie przyjmując i żadnej nie negując. Pochłaniałem wszystko co można było chłonąć. Nie będę tutaj tego wymieniał. Bardzo dużo czytałem, cale lata i we wszystkich możliwych dziedzinach. Właściwie to nigdy mi to nie przeszło. Głód wiedzy będzie mi chyba już zawsze towarzyszył. Od młodości interesowałem się też zarządzaniem i ekonomią. Pierwszą firmę otworzyłem mając niespełna 20 lat i prowadziłem ją pięć lat. Los nie pozwolił mi jednak tego kontynuować i wylądowałem za granicą. Poza Polską mieszkam już ponad 20 lat, z czego większość tego czasu w Holandii. Tam przeszedłem wieloletnie, gruntowne i wszechstronne szkolenie w zakresie ekonomii, zarządzania i handlu, dzięki czemu już od ponad 14 lat piastuję dość wysokie stanowiska managerskie w rożnych firmach. Pragnąłem sprawdzić samego siebie – jak daleko mogę zajść i co osiągnąć. Był to okres niesamowitej gonitwy – walki z przeciwnościami i walki z przeciwnikami. Wtedy nadszedł wstrząs. Straciłem wszystko – rodzinę i dorobek całego mojego życia. Zostałem sam z małą walizką w ręce. Nigdy nie przerwałem rozwijania swojej wiedzy zwanej przez wielu ezoteryką, choć sam nie lubię używać tego słowa. To zaprowadziło mnie właśnie w tym czasie na granicę, poza którą jest już ... pustka. Kosztowało mnie to rok trwania "poza życiem". To był wewnętrzny żar i ból. Po roku zacząłem wracać do życia od podstaw. Od tego czasu przestałem cokolwiek zbierać, czegokolwiek dla siebie pragnąć i przestałem walczyć, choć do teraz duch walki jest we mnie, tyle że dzięki jego zrozumieniu, nie muszę się go obawiać. Stala się dziwna rzecz – moje życie zawodowe tylko się polepszyło. Moje życie prywatne jest pełniejsze i zawiera o niebo więcej radości. Mam coraz więcej przyjaciół i po cichu jest mi wstyd, że to mnie spotyka, widząc jak wielu wciąż się boi i cierpi. Dlatego staram się rozmawiać z każdym. Staram się nikogo nie omijać. Pamiętam jednak, że dużo ważniejsze jest przede wszystkim nie szkodzić i niczego nikomu nie narzucać.

Ciekawe jest też to że w tym pierwszym, burzliwym okresie mojego życia, miałem wiele bardzo ciężkich wypadków. Bylem ciężko poparzony, wielokrotnie połamany i cudem wychodziłem z katastrof, w których oficjalnie  nie miałem szansy przeżyć. Po „wstrząsie” i zmianie przestało mnie to spotykać.

I co dalej ?

Teraz wiecie już kim jesteśmy i jakie są nasze intencje. Nikt nie musi się z nami, w czymkolwiek zgadzać, aby tutaj, na nasz Portal zaglądać. Jesteśmy otwarci na wszystkich tych, którzy sami pragną otwartości. Z radością witamy wszystkich tych co szczerze ucieszą się z tego. Choć na pewno nie doświadczyliśmy jeszcze wszystkiego, to raczej wiemy co to ból i strach. Jednak wiemy też, że poza nimi istnieją: radość, przyjaźń, wiara i miłość. Te prawdziwe, a nie te dewaluowane slogany. Wiemy, ze każdy tego pragnie, lecz nie każdy się do tego przyznaje. Piszemy wiec do Was o świecie, nie po to abyście się bali i wątpili jeszcze bardziej, lecz po to abyście się przebudzili i zapragnęli prawdziwej zmiany. Tej wewnątrz Was, ponieważ tylko tam kryje się klucz do Waszej radości. Klucz do samodoskonalenia się i wreszcie klucz do prawdziwej - bezwarunkowej miłości. Im jest nas więcej – tych pragnących zmiany, tym łatwiej nam będzie dzielić się doświadczeniami i nie czuć się na tej drodze samotnymi.

Ci, co się już przebudzili też są  tutaj mile widziani. Rożne są przebudzenia i rożne są z nimi związane doświadczenia. Jest to bogactwo doświadczeń i wiedzy. Bogactwo uczuć. Dzielmy się więc tym wszystkim.

Ze wszystkich stron dochodzą nas sygnały, że czasy w jakich żyjemy są ostatnim dzwonkiem do podjęcia indywidualnej decyzji o tym dokąd pójdziemy i kim się staniemy. Bez względu na wiek i sytuację. Bez względu na bagaż doświadczeń. Pamiętajcie, że ten co nie podejmuje decyzji, już ją podjął, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami

Piszemy więc do Was po to, żeby pokazać Wam, iż naprawdę nie macie nic do stracenia pozostając uwięzieni tutaj, w tej chorej i niewolniczej rzeczywistości. Macie za to dużo do zyskania podejmując się wejścia na nową drogę – do swojego wnętrza, do swojego prawdziwego JA. Tę drogę nie można wskazać i nie można przez nią nikogo przeprowadzić za rękę. Można wskazać tylko jej istnienie. Musicie ją odszukać sami, w swoich sercach. Wiemy, ze wielu szuka przewodników, ponieważ boją się, ze sami nie dadzą sobie rady. Nie bójcie się jednak , bo nie ma czego. Choć drogę tę przemierza się samotnie, to nie trzeba być samotnym w życiu. Nie dajcie się zwieść fałszywym przewodnikom. Jak powiedział Ojciec De Mello - ścieżka ta jest tak wąska, że nie ma na niej miejsca dla więcej jak jednej osoby. 

Nie zapominajmy przy tym o naszych dzieciach. Co im przekażemy ? Nasz strach ? Naszą niepewność ? Nasz cynizm ? Naszą agresję Czy to je wzmocni ? Czy to je uczyni wolnymi ?

Warto więc podjąć ten wysiłek. Każdy samodzielnie, lecz jednak razem.

 

Powodzenia i do zobaczenia na Portalu !

 

 

Members Area

Translate page

Wspomoz nas - PayPal

Nowe Video

323 views - 0 comments
440 views - 0 comments
339 views - 0 comments

Pogoda dla Polski

Polecamy

David Icke

Ostatnio zarejestrowani

 

Galeria zdjec

 

Warto zobaczyc

Wolne Media - Toplista

Ostatnie wplaty:

Wszystkim z calego serca
dziekujemy za wsparcie

Maj 2010

- 50 zl

Kwiecien 2010

- 50 zl 
- 5 €
- 35 €

Marzec 2010

- 200 zl
- 50 zl

Luty 2010

- 30 zl
- 20 €
- 50 zl

Styczen 2010

- 10 €
-   3 €
- 30 €


Rada od serca

Zastanówcie się tylko.

W jednej chwili możecie pomyśleć o szczęściu i całe Wasze ciało wypełni się radością.

W jednej chwili możecie wyobrazić sobie siebie w roli żałosnej istoty, której nikt nie kocha i ogarnie Was smutek oraz współczucie dla samych siebie.

Potrzebny jest tylko moment aby to nastąpiło.

I tak samo w jednej chwili możecie przestać szlochać i wybuchnąć radosnym śmiechem.

W jednej chwili możecie położyć kres krytykom i zobaczyć piękno wszystkiego co Was otacza.

Kto to robi ? Wy !

W momencie kiedy mieliście kaprys, aby stworzyć uczucia, w głębi Waszej istoty, czy cokolwiek wokół Was się zmieniło ? Nie.

Tylko wszystko, kim byliście uległo zmianie.

Jesteście dokładnie tym, o czym myślicie.

Ramtha/ J.Z.Knight

Sentencja Roku

"Jest ludzkim kochanie aby byc kochanym, lecz kochac dla samej milosci jest anielskie."

Alfonse De Lamartine

Contact

Jesli chcesz sie z nami skontaktowac to napisz do nas na: redakcja@globalnaswiadomosc.com 

www.globalnaswiadomosc.com

Follow me on Twitter

Webs Counter

Dodaj do Facebook