| Forum Home > Zdrowie > GMO | ||
|---|---|---|
|
Member Posts: 463 |
Przedstawiciele ambasady USA przejechali po Polsce osiem tysięcy kilometrów, przekonując lokalnych liderów i rolników do biotechnologii i GMO. Jednak działania utrudniał im "narodowy charakter Polaków" - wynika z ujawnionej przez portal Wikileaks depeszy. Działania te opisał były ambasador USA w Polsce Victor Ashe.Jak pisał w depeszy datowanej na 24 września 2008 roku Ashe, dzięki czynnemu zaangażowaniu ambasady USA rośnie temperatura debaty na temat biotechnologii w Polsce. "W okresie od kwietnia do września ukształtowała się koalicja wspierająca biotechnologię i są już widoczne efekty. Lokalni przywódcy idą w ślad za swoim elektoratem, który sprzeciwia się negatywnej propagandzie i domaga się dostępu do biotechnologii, których polscy rolnicy potrzebują, aby zwiększyć swoją konkurencyjność. Mimo tego przeciwnicy biotechnologii są nadal w większości i mają za sobą wsparcie Ministerstwa Środowiska. Kolejnym ważnym sprawdzianem będzie zaciekle przeciwna biotechnologii ustawa wniesiona przez Ministerstwo Środowiska, nad którą Sejm będzie debatował tej jesieni" - czytamy w depeszy. Ambasador zwracał też uwagę na opór na jaki napotyka GMO w Polsce. - Podczas podróży po Polsce staje się dla nas jasne, że ambasada wkracza na obszar, na którym rząd polski przedstawia negatywne, tendencyjne a nierzadko nacechowane antyamerykanizmem opinie na temat tych technologii, w czym szczególnie aktywną rolę odgrywa Ministerstwo Środowiska - czytamy.
Projekt ustawy o uprawach GMO Ashe nazywa "farsą". "Jak donoszą nasze kontakty, projekt ustawy, liczący 145 stron jest najdłuższym projektem ustawy, jaki powstał w historii polskiego parlamentaryzmu. Prawo przewiduje, ze poszczególne regiony mogą określać się jako wolne od GMO. Jeśli rolnik w takich regionach będzie uprawiał rośliny modyfikowane genetycznie, może za to ponieść konsekwencje karne. Jeśli nawet lokalny sejmik planuje przyjąć uchwałę zezwalającą na uprawy GMO, taka uchwała może być anulowana przez lokalnego przedstawiciela administracji rządowej (wojewodę). Prawo zmusza producentów, aby przed rozpoczęciem upraw uzyskali zgodę od sąsiadów, dokonywali poręczenia za brak szkód i prowadzili obszerną sprawozdawczość. (...) Ryzyko administracyjne jest tak wysokie, że producenci twierdzą, że przy takim prawie nie będą wprowadzać upraw genetycznie modyfikowanych" - napisał ambasador. Dalej Ashe opisuje starania na rzecz popularyzacji GMO. "Przedstawiciele ambasady wystosowywali oświadczenie, współpracowali z prasą, nawiązywali kontakty z liderami opinii i oferowali analizy. Misja w Warszawie, wspierana głównie przez Program Rynków Wschodzących Departamentu Rolnictwa, ale także przy udziale środków z funduszu popularyzacji biotechnologii Departamentu Stanu, zorganizowała spotkania z rolnikiem z Hiszpanii Jose Luisem Romeo (maj 2008), czeskim rolnikiem Vitezslavem Navratilem (wrzesień 2008), przedstawicielami Amerykańskiego Stowarzyszenia Ziarna Sojowego (październik 2007, luty 2008 i wrzesień 2008); organizowano seminaria z lokalnymi liderami w Poznaniu, Opolu i w okolicach Warszawy, na których pojawiało się nawet do 200 uczestników. Doradcy rolniczy przejechali pięć tys. mil spotykając się z regionalnymi decydentami politycznymi, kadrą akademicką, dziennikarzami, lokalnymi organizacjami i producentami" - relacjonował dyplomata. Jak dodawał, duże nadzieje były wiązane z wizytą prof. Alana McHughena z University of California, Riverside, we Wrocławiu i w Warszawie, która zaplanowana była na październik 2008 r. "Książka dr McHughena >>Pandora's Food Basket<< została przetłumaczona na polski pod zmienionym tytułem >>Genetycznie modyfikowana żywność: co konsument powinien wiedzieć<<. Pracownicy ambasady entuzjastycznie podchodzą do tej wizyty, ponieważ ds. McHughen jest bardzo chętny do dyskutowania pewnych minusów tych technologii. W ujęciu dr McHughena pozytywne cechy biotechnologii przeważają jednak nad negatywnymi" - pisał Ashe. Ashe podkreśla jednak, że w jego krucjacie są powody do optymizmu. "Aktywnie działa koalicja na rzecz biotechnologii. W porozumieniu z branżą nasiennicza Koalicja na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa nakłania lokalne władze, aby robiły więcej w kwestii edukacji i obrony biotechnologii. Biotechnologia jest dla polskiego rolnictwa kwestią >>być albo nie być<<. Kraj jest nękany potężną plagą omacnicy prosowianki, szkodnika, który rocznie niszczy uprawy kukurydzy o wartości 400 mln dol; takim stratom z łatwością mogłaby zapobiec kukurydza Mon 810 Bt, dostępna w sprzedaży. Polscy producenci obsiali 3000 hektarów, a według niektórych źródeł nawet 5000 hektarów kukurydzą tego typu, zakupioną w sąsiednich Czechach. Producenci zdają sobie sprawę z tego, że muszą ciąć koszty i martwią się prognozami coraz wyższych kosztów produkcji oraz spadającymi cenami skupu. Martwi ich także nowy trend w polskim biznesie rolniczym: Polska stała się importerem wieprzowiny netto a krajowe pogłowie trzody chlewnej osiągnęło poziom najniższy od 23 lat. Polska jest nieefektywnym producentem wieprzowiny, a granice kraju są otwarte dla wieprzowiny od bardziej efektywnych producentów zachodnioeuropejskich" - wyliczał.
Sekcja Dokumentacji i Analiz TVN24/mkg//bgr zrodlo http://www.tvn24.pl/-1,1717179,0,1,ambasada-usa-lobbowala-za-gmo-w-polsce,wiadomosc.html
| |
|
-- Zle czynisz jesli chwalisz , gorzej ,jesli ganisz rzecz,ktorej dobrze nie znasz "
Leonardo Da Vinci
| ||
|
Member Posts: 463 |
Jeden insekt może podkopać pozycję korporacji Monsanto W tej chwili ponad 94 procent soi i 70 procent upraw kukurydzy w USA to uprawy genetycznie zmodyfikowane. Monsanto, jedna z firm, które zdominowały rynek nasion GMO, zdaje się wygrywać. Jednak nad wszechmocną korporacją zaczynają się zbierać czarne chmury a wszystko dzięki naturze, która zawsze znajdzie sposób.
Ich obecny sukces to przede wszystkim genialny marketing. Podejście firmy było bardzo rozważne a ich produkty były sprzedawane, jako klucz do dużych hodowli znacznie prostszych i bardziej przewidywalnych, ale agresywnych. Monsanto spowodowało, że znalezienie niemodyfikowanych nasion na rynku amerykańskim jest praktycznie niemożliwe. Mimo obietnic implementacji genów umożliwiających poprawy produktywności, zwiększenie zawartości odżywczej, lub wyjątkową tolerancję dla różnej pogody żadne z tych postulatów nigdy nie pojawiły się na rynku zrealizowane w formie produktów Monsanto.
Do tej pory wyprodukowano nasiona z dwoma genetycznie zmodyfikowanymi cechami: albo odpornością na herbicydy lub produkcją pestycydów. Ale te cechy nie są chętnie eksponowane w marketingowym przekazie z korporacji.
Jednak teraz okazuje się, że nawet te główne cechy zawodzą. W ciągu ostatnich kilku lat, pojawiły się tak zwane "super-chwasty" rosnące dzięki odporności na herbicyd Roundup, produkt towarzyszący, herbicyd opatentowany przez Monsanto. O ironio to właśnie ta właściwość nasion z serii Roundup Ready odmian takich jak kukurydza, soja, lucerna czyniła je tak popularnymi. Na tych uprawach, miały być tylko rośliny, które mogą wytrzymać spryskiwanie przez środek chemiczny. Jednak problem super-chwastów jest tak poważny, że rolnicy w niektórych częściach kraju opuszczają setki hektarów, ponieważ chwasty wymykają się spod kontroli, a alternatywą jest pryskać uprawy z jeszcze bardziej toksycznymi (i drogimi) kombinacjami z innymi herbicydami. Na szczęście jest to problem, który coraz bardziej zwraca uwagę mediów.
Podobny problem spotyka inny flagowy produkt Monsanto, roślina emitująca pestycyd przeciw owadom, tak zwane "Bt crops", nazwa pochodzi od pestycydów jakie te genetycznie zmodyfikowane organizmy emitują.
Naukowcy ostrzegają, że owady staną się odporne, jeśli będą zbyt duże ilości upraw Bt. Początkowo sugerowano bufor bezpieczeństwa w postaci obsadzania tą technologią tylko do 50 procent areału. Monsanto publicznie informowało, że nie ma problemu odporności, przesunięto strefę buforową do 20 procent bez Bt.
Farmerzy będący pod presją Monsanto często nie zachowywali nawet buforu 20 procent. Efektem tego jest to, że już od 2004 roku pojawiają się doniesienia o nowych, odpornych na Bt szczepach insektów atakujących korzenie roślin. Monsanto za każdym razem zlecało badania takich przypadków i oświadczało, że nie znaleziono naukowych dowodów odporności stonki kukurydzianej . Jednak dowody naukowe istnieją i bezwzględnie potwierdzają pojawienie się odporności insektów na toksynę Bt . To stanowi poważny problem dla korporacji Monsanto.
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/jeden-insekt-moze-podkopac-pozycje-korporacji-monsanto
| |
|
-- Zle czynisz jesli chwalisz , gorzej ,jesli ganisz rzecz,ktorej dobrze nie znasz "
Leonardo Da Vinci
| ||