| Forum Home > Polityka i NWO > Co się może stać w Zatoce Meksykańskiej? | ||
|---|---|---|
|
Member Posts: 2 |
http://preventdisease.com/news/10/071310_methane_ignition_nuclear.shtml Powyższy artykuł wydał mi się ciekawy. Obawiam się że sprawy zmieżają właśnie w kierunku mega katastrofy. | |
--
| ||
|
Member Posts: 2 |
Tutaj dalsza część z tego samego serwisu.
http/preventdisease.com/news/10/071110_2012_golden_age_earth.shtml
| |
--
| ||
|
Member Posts: 198 |
Doradca prezydenta USA: W Zatoce Meksykańskiejoglądamy jedną z największych afer w dziejach. Mieszkańcy regionu są wśmiertelnym niebezpieczeństwie. Opublikowano Lipiec 22, 2010, autor: exignorant Kiedy Matthew Simmons,doradca prezydenta George’a W. Busha ds. energetycznych, kilka dni pokatastrofie platformy The Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiejpowiedział, że mamy do czynienia z największą eksplozją ropy i gazu whistorii, a oficjalne dane dotyczące ilości wyciekającej ropy sąniezgodne z prawdą, posypały się inwektywy. Dzisiaj już wiemy, że miałrację. Każdy kolejny tydzień przynosi potwierdzenie informacji, jakieujawnia. Wstrząsającymi doniesieniami „z pierwszej ręki” podzielił sięjuż kilkakrotnie na antenie MSNBC i Bloomberga. Rozgoryczony brakiem zainteresowania naszych mediów tym, co siędzieje w Zatoce Meksykańskiej (skalę tego globalnego dramatu opiniaświatowa pozna już wkrótce) postanowiłem zebrać wypowiedzi MattaSimmonsa z kilku wywiadów (ostatniego udzielił 21 lipca). Mam nadzieję,że tekst przeczytają osoby, których krewni lub znajomi mieszkają wrejonie Zatoki Meksykańskiej. Matt Simmons, jeden z najbardziej uznanychautorytetów branży naftowej, w której funkcjonował jako jeden znajważniejszych doradców inwestycyjnych przez blisko 40 lat. Byłzałożycielem i prezesem Simmons & Company International orazwspółzałożycielem The Ocean Energy Institute. Zasiada w NarodowejRadzie Paliwowej (National Petroleum Council), Radzie do SprawStosunków Zagranicznych (Council on Foreign Relations). Jest takżeekspertem w kwestii zasobów naftowych Arabii Saudyjskiej. British Petroleum celebruje fakt zamknięcia wycieku. Pani coraz większa rzesza innych komentatorów uważa ten fakt za chwytodwracający uwagę od rzeczywistego problemu. Pana zdaniem to nie tarura (‘riser’;), 60-cio centymetrowa w obwodzie, jest odpowiedzialna zato, co się dzieje w Zatoce… MATT SIMMONS: Oczywiście. Wyciek z takiej rurki niebyłby w stanie pokryć w 90 dni 40% dna Zatoki ropą i metanem orazwyrzucić na odległość kilku kilometrów bloku zaworów bezpieczeństwa (blowout preventer),który waży 325 ton. Kropka. To co nam pokazywali w TV to kpina: 60 cmrura i strumień ropy, który unosi się na 1.5 metra. Przez ostatnietygodnie koncern informował prasę o regularnych postępach w pochwycaniuwyciekającej ropy. Większość tego, co przechwycono to woda. BPskutecznie związał ręce lokalnych mediów oraz władz stanowych imiejskich. Niesamowite jest to, że mieli tak ogromne problemy zzakryciem tej małej rurki. Ten niby opanowany wyciek jest sprawądrugorzędną. Gejzer niszczący ekosystem Zatoki Meksykańskiej izagrażający życiu mieszkańców znajduje się kilka kilometrów dalej: toodwiert eksploracyjny (exploratory wellbore), który wciążwypluwa 20 milionów litrów ropy i metanu dziennie. Zauważyłem, żereprezentanci BP starają się twierdzić, że może to być dziura w dnieoceanu spowodowana pęknięciem podłoża. To bardzo wyrafinowany chwytPR-owy. Na czym opierają się przytoczone szacunkowe dane erupcji? Na badaniach i ustaleniach oceanografów z łodzi badawczych NOAA(National Oceanographic and Atmospheric Administration). Zespół dokonałpomiarów prędkości z jaką przesuwa się ropa, która pokrywa już ponad40% dna Zatoki Meksykańskiej. Potwierdza to także analiza zdjęćsatelitarnych. Nie mają żadnej wątpliwości, że trwa erupcja wyrzucającaminimum 20 milionów litrów ropy i metanu. Naukowcy na podstawiepobranych próbek i zaawansowanej obserwacji – a nie zgadywania –uważają, że na dnie Zatoki, około 1.3 kilometra pod powierzchnią wody,jest gigantyczne jezioro toksycznej ropy, które codziennie powiększasię o 20 milionów litrów wyrzucanych z otwartego odwiertu. Nie ma tamżadnej obudowy (casing). Jezioro to rozpościera się na ponad 200 km, zaczyna się kilkanaście metrów pod powierzchnią Zatoki i ma głębokość ok. 130 m. Interesujące jest to, że zgadza się to z początkowymiszacunkami, które podała do publicznej wiadomości Straż Wybrzeża. Powstępnych badaniach podała, że wycieka 15 milionów litrów. Jak to sięstało, że kilka dni później zredukowano tę liczbę do 800 tysięcylitrów, a teraz najwyższa oficjalna liczba to 10 milionów litrów? Przyszli przedstawiciele BP i powiedzieli, “Nie, nie, nie. Wycieka800 tysięcy.” Straż Przybrzeżna na to, “Pewnie tak.” Naukowcy z NOAAzaczęli zadawać pytania, „Jeżeli mamy wyciek tylko 800 tysięcy litrówropy dziennie dlaczego na powierzchni pojawiają się te ohydnewielokilometrowe pomarańczowe smugi?” Wtedy zostały wysłane pierwszedwa statki badawcze NOAA, które potwierdziły obecność chmur ropy przydnie zatoki. BP chciał tej wyprawie zapobiec – ludzie koncernukrzyczeli, że nie ma potrzeby, by to robić, bo oni już to zbadali iniczego tam nie ma. Seria kłamstw, które zdemaskowano. Oskarżasz BP o ‘konspirację’, której celem jest ukrycie rzeczywistej skali tragedii w Zatoce Meksykańskiej. Tak. Mało brakowało, a BP uszłoby na sucho jedno z największych oszustw w historii ludzkości. Koncern szybko opanował media. Pracownicy, którzy przeżyli eksplozjęzostali zabrani w ustronne miejsce i wypuszczono ich dopiero popodpisaniu papierów prawnych – „deklaracji milczenia”. Podobnie rzeczsię miała z członkami firm usługowych obsługujących platformę iczłonkami ich rad nadzorczych – musieli podpisać zgodę na dochowanietajemnicy. Tak samo postąpiono z rybakami pracującymi przy akcji„oczyszczania” – mają prawny zakaz kontaktowania się z mediami. Naantenie telewizyjnej pojawiły się obrazy wycieku z risera (ruraużywana do połączenia wylotu otworu wiertniczego znajdującego się nadnie zbiornika wodnego z pływającą platformą wiertniczą. Zamka obiegpłuczkowy i służy do prowadzenia głównego przewodu wiertniczego) nadawane przez monitorujące dno zdalnie sterowane podwodne roboty (ROV). Od początku wydawało mi się to dziwne, że kamera pozwala wszystkim obserwować wyciek. Bardzo błyskotliwe rozwiązanie BP. Mam nad widzami przewagę zewzględu na to, że spędziłem ostatnich 10 lat w towarzystwie tychmaszyn. Wiem, co potrafią. Dzięki lampie stroboskopowej każda z nich„patrzy” na wprost na odległość 7.5 metra. Poza nimi nie ma tam żadnychinnych “oczu”. Nikt nie wiedział, co się dzieje dalej. Wszystkoprzebiegało zgodnie z ich założeniami dopóki na plażach nie zaczęłypojawiać się grudy ropy. Naukowcy z NOAA zorientowali się, że coś jestnie tak. Wypłynęli statkami badawczymi i odkryli za pomocąbezzałogowych urządzeń unoszące się nad dnem chmury ropy.Przedstawiciele BP ciągle powtarzali: “Kłamiecie. Już to zbadaliśmy.”Niczego nie zbadali. Skala oszustwa jest oszałamiająca. Jestemwtajemniczony w działania NOAA od samego początku i mam wgląd wewszystkie aktualizowane, potwierdzone dane. Co panu mówią specjaliści ze statków badawczych? “Potrzebujemy pańskiej pomocy. Nasz dorobek jest przekreślany, booskarża się nas o kłamstwa.” Przez długi czas czuli bezradność. Mieliproblem z przebiciem się przez ścianę łgarstw BP. Walka o to, by ichktoś wysłuchał zaczyna przynosić rezultaty. Poza tym dowody zaczynająjuż wypływać na powierzchnię. Za miesiąc, dwa opinia publicznazorientuje się, że to jedna z największych afer w historii. Rozmiarytego kłamstwa są niepojęte. Od początku tragedii w Zatoce Meksykańskiej byłeś świadom jej rozmiarów. 21 kwietnia rano włączyłem poranny program informacyjny „Today” iusłyszałem doniesienie o pożarze na platformie. Kiedy zobaczyłemmateriał filmowy – jedna z największych platform, jakie kiedykolwiekwzniesiono (gabaryty dwóch samolotów pasażerskich) zaczęła się topić –powiedziałem żonie; „To jest niedorzeczne. To nie pożar. Tam jest tylko2600 litrów oleju napędowego na pokładzie.” Tak się składa, że mamszczegółową wiedzę na temat erupcji ropy, zaworów bezpieczeństwa iprzybrzeżnych platform. Tym się zajmowałem przez blisko 40 lat. ZatokaMeksykańska płonęła, platforma była po prostu w polu rażenia. Nigdy niewidziałem takich płomieni. Obejrzałem wiele godzin materiałów filmowychnajbardziej intensywnych eksplozji z uwzględnieniem tych, którewydarzyły się na platformach lądowych. Byłem pewien, że to może byćnajwiększa eksplozja z jaką mieliśmy do czynienia. Miałem szczęście, lub nieszczęście, rozpocząć karierę jako bankierinwestycyjny przemysłu naftowego 40-ci kilka dni po wycieku ropy wSanta Barbara. Od samego początku śledziłem więc ewolucję blokówzaworów bezpieczeństwa. Pomyślałem, „O czym oni mówią? Czy sąidiotami?” Powiedzieli też, że nie ponoszą winy za to, co się dzieje.Winny był, w ich mniemaniu, właściciel platformy, Transocean. Kolejnyidiotyzm. Przez 2 dni „pożar platformy” był wersją oficjalną – domomentu, kiedy platforma zatonęła. Ogień nie zgasł – zmienili więcmelodię na “mamy wyciek z risera – 800 000 litrów dziennie.”I jeszcze raz powiedziałem, że to niedorzeczne – 800 000 litrówzapaliło Zatokę Meksykańską? Tak się składa, że wiem sporo na temattych rur, ponieważ pomagałem w kwestiach finansowych firmom, które jeprodukują. Mają one w obwodzie 60 cm, mają też wzmocnienia, któreuniemożliwiają pęknięcia i złamania wywołane przepływem strumienia.Ludzie z BP nie są idiotami. Kiedy doszło do wybuchu zdali sobiesprawę, że ktoś będzie musiał trafić za kratki. …i stworzyli iluzję, że istnieje ten malutki wyciek z rury? Tak. BP był świetną firmą dopóki nie przejął jej John Brownie, którystworzył całą kulturę „bądź dumy z tego ile kosztów zdołałeś obciąć”.Kultura ta funkcjonuje od 15 lat. Wystarczy przeczytać raporty związanez wieloletnią strategią cięcia kosztów praktykowaną przez BP. W tymczasie popełnili wiele błędów – ten w Zatoce Meksykańskiej jestoczywiście największy. Przystępując do wierceń w Macondo BP miałnadzieję, że rezerwuar zawiera wiele miliardów baryłek ropy. Będąc wpołowie wiercenia, 13 lutego, BP poinformował Służbę ZarządzaniaMinerałami (MMS – Minerals Management Service), że ma problem.Dowiedziałem się o tym niedawno. Drylowali przez 3 miesiące, aż uznali,że nie mają odpowiedniego sprzętu. Coś było nie tak. Porzucili odwiert.Kiedy inny ogromny projekt wydobywczy, Thunder Horse, okazał się byćklapą, bo wydobycie ropy z tamtejszej platformy raptownie, drastyczniespadło (czego jeszcze nawet nie ogłosili swoim udziałowcom) postanowiliwrócić do platformy Deepwater Horizon na Macondo i udowodnić, że niespiszą na straty kolejnego rezerwuaru. Zaryzykowali – wrócili do tegoproblematycznego szybu. Doszło do tragedii. Przedstawiciele Transoceanostrzegali BP wielokrotnie: “Pozabijacie ludzi.” Jedna z ofiareksplozji, pracownik platformy Transocean, kilka dni przed eksplozjąwrócił do domu i powiedział żonie, że dzieje się coś niedobrego i żenie jest pewien, czy nie straci życia. Napisał testament, w którympożegnał się z żoną i skreślił kilka słów na temat przyszłości dzieci.Kiedy na platformie rozpętało się piekło zdołał joystickiem przesunąćkonstrukcję o ok. 500 metrów od miejsca erupcji – dzięki temu 121 ludzimogło uratować życie skacząc do wody. Sam spłonął. BP zapowiedział wzeszłym tygodniu, że poda pracowników platformy do sądu za poważnezaniedbania. Niebywałe… Za każdym razem, kiedy w ciągu ostatnich 15 lat miały miejscekatastrofy w wyniku których następowała dewastacja środowiska i ginęliludzie (tak jak chociażby w przypadku innej tragedii w Texas City) – BPnigdy nie był winny. Zawsze winę ponosił ktoś inny. A danedotyczące dbałości o względy bezpieczeństwa koncernu są fatalne. Stalisię uzależnieni od obsesyjnego cięcia kosztów. Tego szybu w Macondo niepowinni byli kończyć. Ale desperacja i obietnica dostępu do dużegorezerwuaru była silniejsza niż jakiekolwiek racjonalne przesłanki. Mamytu do czynienia z syndromem ‘wielkiego kłamstwa’ – oszukali wszystkich,z rządem USA włącznie, że sprawa w Zatoce nie jest poważna. AferaWatergate to przy tym mały epizodzik. Czy skończą w więzieniu? Muszą, zabili Zatokę Meksykańską. Zginęli ludzie. Zagrożeniezdrowotne mieszkańców jest ogromne. Mnóstwo ludzi zaczyna już chorować.Połowa Zatoki to martwy akwen, praktycznie pozbawiony tlenu. Osoby zbranży rybackiej donoszą, że rybacy na wschodnim wybrzeżu Florydyspotykają się z gatunkami ryb, których nigdy wcześniej tam nie było –uciekły z umierającej Zatoki. Wielotysięczne szkoły ryb giną wJacksonville. Wszystko wskazuje na to, że już na tym etapiebezpowrotnie straciliśmy Zatokę Meksykańską. Czy ludzie mieszkający nad Zatoką Meksykańską są w niebezpieczeństwie. Niestety, tak. Mówimy tu o prawdopodobieństwie ogromnych strat w ludziach na przybrzeżnym pasie Zatoki? Największych strat w historii kraju na skutek kataklizmu nie związanego z działaniami wojennymi. Jak już powiedziałem codziennie mam kontakt z naukowcami, którzy sąprzejęci strasznymi efektami działania metanu wydobywającego się razemz ropą. Masowo umierają wszystkie zwierzęta, osoby pracujące przy akcji“oczyszczania” ciężko chorują. Wczoraj zapoznałem się z bardzoszczegółowym badaniem z autopsji delfinów i ptaków umierających wZatoce – przyczyną śmierci jest metan. Nie jestem specjalistą odmetanu. Wiedziałem wcześniej, że według amerykańskich przepisówbezpieczeństwa podczas wiercenia szybu znajdującego się w obecnościsiarkowodoru pracownicy muszą mieć na szyi maskę przeciwgazową. Kiedyzostanie włączony alarm będą mieli zaledwie 20, 30 sekund, by jązałożyć i uratować swoje życie. Metan jest jeszcze bardziej toksyczny.Gdybyśmy mieli do czynienia z suchym metanem uleciałby do atmosfery.Ten metan jest mokry i unosi się w pobliżu powierzchni wody. To jeden znajbardziej zabójczych gazów jaki znamy. Sytuację mogą dramatycznie zmienić huragany. Wiem sporo na ichtemat. Kiedy pracowałem jako doradca inwestycyjny odgrywały oneinstrumentalną rolę w przypadku aktywności wiertniczej w rejonieZatoki. Kilka tygodni temu synoptycy podali do wiadomości prognozę, żeze względu na wysoką temperaturę wód Zatoki będziemy mieli najbardziejintensywny sezon huraganów od 20-30 lat. Zapowiadana jest rekordowaliczba huraganów. Dziwne jest to jak niewiele wiemy o ZatoceMeksykańskiej. Tam gdzie jest płytko woda jest ciepła. 30 kilometrów odbrzegu na głębokości ok. 100 metrów woda staje się bardzo zimna. Nagłębokości 1.5 km (interkontynentalna półka – tam gdzie zaczyna sięszyb), woda ma od 3 do 7 stopni. Dlatego nie widzimy tego jeziora ropy– ma smolistą konsystencję. Huragany pobudzą przydenne prądy i zamiastzimnej wody przeniosą do brzegu toksyczne jezioro ropy i gazów. Jeżeligazy wedrą się w ląd – będzie to kataklizm. Już teraz powinna miećmiejsce intensywna dystrybucja masek gazowych. Noszą je w tej chwililudzie pracujący na oceanograficznych statkach badawczych. Jak tamieszanka przedostanie się do płuc działa szybciej niż gaz musztardowy.W 1986 roku w Kamerunie „bańka” metanu dostała się na powierzchnięjeziora i natychmiast zabiła ok. 2000 osób. Wybrzeże Zatoki zamieszkująmiliony ludzi. Co można w tej sytuacji zrobić? cdn na: http://exignorant.wordpress.com/2010/07/22/doradca-prezydenta-usa-w-zatoce-meksykanskiej-ogladamy-jedna-z-najwiekszych-afer-w-dziejach-mieszkancy-regionu-sa-w-smiertelnym-niebezpieczenstwie/ | |
| ||