
Member
Posts: 233
|
Nikt nigdy nie poruszył tematu elitarnych i tajemniczych (bo nikt nie wie czym się zajmują, jeśli już to padają ogolniki w stylu propagujemy demokrację, żeby nie było głodnych dzieci itp.) organizacji działających w Polsce.
Oto jeden z nielicznych artykułow na ten temat
Bliski wspołpracownik Komorowskiego kieruje żydowską lożą – Paweł Siergiejczyk
Aktualizacja: 2010-04-19 11:27 am
Bliski wspołpracownik Bronisława Komorowskiego kieruje żydowską lożą w Warszawie, skupiającą wpływowych naukowcow, dziennikarzy i politykow.
Synowie Przymierza
Tydzień przed Wielkanocą odbyła się manifestacja przeciwko budowie na warszawskiej Ochocie meczetu. To pierwsza tak głośna akcja dotycząca problemu, ktory w zachodniej Europie od dawna rozbudza emocje. Ale zwolennicy powstania muzułmańskiej świątyni w stolicy Polski nieoczekiwanie znaleźli wsparcie w pewnej organizacji, o ktorej istnieniu większość Polakow nie ma pojęcia, choć skupia znaczące postaci życia publicznego.
Otoż zaraz po manifestacji ukazało się oświadczenie B’nai B’rith Polin, przedstawiającego się jako „stowarzyszenie polskich Żydow”. W oświadczeniu czytamy, że „protest przeciwko budowie meczetu w Warszawie jest niezrozumiały i niczym niewytłumaczalny. Rozbudzanie nastrojow antyarabskich w niczym nie rożni się od podsycania antysemityzmu. (… Ten obecny protest nielicznych – na szczęście – warszawiakow jest jak przeniesiony z czasow nawoływań do pogromow antyżydowskich przed stu laty w carskiej Rosji czy czasow tworzenia imperium Hitlera w III Rzeszy”. Na koniec B’nai B’rith Polin wzywa protestujących, by „przestali kalać dobre imię Polakow i Polski, kraju szczycącego się tysiącletnią tradycją tolerancji”.
Oświadczenie opublikował w całości stołeczny dodatek „Gazety Wyborczej”, nie informując jednak czytelnikow, czym jest owo stowarzyszenie. Tymczasem założone w 1846 r. w Nowym Jorku B’nai B’rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza) to najstarsza i bodaj najbardziej wpływowa żydowska organizacja na świecie. Oficjalnie przedstawia się jako ruch filantropijny i oświatowy, w dodatku neutralny w kwestiach religijnych i politycznych – ale to samo zawsze mowiła o sobie europejska masoneria, co nie przeszkadzało jej w odgrywaniu istotnej roli politycznej i w walce z Kościołem katolickim. To porownanie nie jest zresztą przypadkowe, gdyż B’nai B’rith zorganizowana jest właśnie tak jak masoneria – jej członkowie skupiają się w lożach. Członkow jest ok. poł miliona w 58 krajach.
Spotkanie w ambasadzie
Polski oddział tej organizacji – B’nai B’rith Polin – istnieje niespełna 3 lata, choć tradycje ma znacznie starsze. Pierwsze loże na ziemiach polskich powstały pod koniec XIX w., a w II RP istniało aż 10 loż. Końcem ich działalności był listopad 1938 r., kiedy to prezydent Ignacy Mościcki wydał dekret o rozwiązaniu organizacji masońskich, do ktorych została zaliczona także B’nai B’rith.
Istniejąca obecnie B’nai B’rith Polin powstała we wrześniu 2007 r. Nie pisały o tym gazety, nie informowała telewizja, ale wzmiankę na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Ambasady USA w Polsce. Warto zacytować ją w całości, bo jest bardzo wymowna: „9 września przy okazji otwarcia nowej loży B’nai B’rith w Warszawie ambasador Victor Ashe spotkał się z działaczami tej organizacji – prezesem Moishem Smithem i wiceprezesem Danem Mariaschinem. Omowiono m.in. sprawę ustawodawstwa dotyczącego zwrotu mienia oraz kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Otwarcie warszawskiej loży B’nai B’rith oznacza odrodzenie się tej organizacji żydowskiej w Polsce po niemal 70 latach nieobecności”.
Pierwszym prezydentem polskiego oddziału B’nai B’rith został prof. Andrzej Friedman, lekarz-neurolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Wojewodzkiego Szpitala Brodnowskiego, a przy tym syn Michała Friedmana, dawnego politruka LWP i szefa Wydawnictwa MON, ktory po usunięciu z wojska (w stopniu pułkownika) i z partii w 1968 r. został czołowym tłumaczem literatury hebrajskiej i jidysz.
Ulubiony dziennikarz marszałka
Znacznie ciekawsza jest jednak postać obecnego prezydenta B’nai B’rith Polin, ktory podpisał wspomniane oświadczenie w sprawie meczetu, ale także wcześniejsze, ze stycznia br., w ktorym ostro skrytykowano biskupa Tadeusza Pieronka za głośny wywiad dotyczący holokaustu. Otoż od lutego 2009 r. prezydentem tym jest znany dziennikarz Jarosław J. Szczepański. Od połowy lat 70. pracował w „Expressie Wieczornym”, gdzie zajmował się tematyką gospodarczą, zwłaszcza gornictwem. W 1981 r. był szefem działu informacyjnego „Tygodnika Solidarność”, poźniej wspołpracował z podziemnymi strukturami związku na Śląsku, dzięki czemu w 1989 r. znalazł się przy „okrągłym stole” jako sekretarz strony „solidarnościowej” w podzespole gorniczym. Niedługo potem wrocił do „Tygodnika Solidarność” – już jako sekretarz redakcji – ale nie na długo, bo ostentacyjnie odszedł stamtąd, gdy kierownictwo gazety objął Jarosław Kaczyński. Od początku lat 90. związany był z Telewizją Polską, a w latach 1997-2000 przebywał w USA, gdzie jego żona, rownież znana dziennikarka Dorota Warakomska, była korespondentką TVP. Po powrocie do kraju Szczepański został wiceszefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i choć w 2002 r. stracił posadę na Woronicza, to wrocił tam już po dwoch latach – tym razem jako rzecznik prasowy nowego prezesa Jana Dworaka, starego znajomego jeszcze z początku lat 80. (Dworak był wowczas sekretarzem redakcji „Tygodnika Solidarność”, ktorą kierował Tadeusz Mazowiecki).
Gdy Dworaka w TVP zastąpił Bronisław Wildstein, Szczepański ostatecznie odszedł z telewizji. Niedługo potem, na początku 2007 r., jego nazwisko znalazło się w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych – jako niejawnego wspołpracownika WSI. Podczas pracy w TAI miał on informować WSI o „planach w zakresie zmian personalnych co do zagranicznych korespondentow TVP”, a po opuszczeniu telewizji „oferował WSI gotowość infiltracji »Rzeczpospolitej« lub »Wprost« bądź »innej związanej z jego profesją instytucji«”. On sam stanowczo zaprzeczył tym informacjom, wytoczył proces sądowy Ministerstwu Obrony Narodowej (sprawa jeszcze się nie skończyła), opublikował też list otwarty do prezydenta Kaczyńskiego. Do dziś twierdzi, że jego wspołpraca z WSI polegała tylko na tym, że w 2002 r. na prośbę znajomego oficera z ataszatu wojskowego w Waszyngtonie przywiozł z Rosji zakupiony w księgarni komplet map jeziora Bajkał i okolic, gdzie przebywał na urlopie.
Kilka tygodni po publikacji raportu owczesny wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski zatrudnił Szczepańskiego jako swojego doradcę medialnego. Polityk PO mowił wowczas: „z Jarosławem Szczepańskim znam się od stu lat”, przekonywał: „mamy do siebie zaufanie, poza tym ma świetną opinię”, trudno jednak nie dostrzec w tym geście wyraźnej deklaracji politycznej: oto jedyny polityk Platformy, ktory od początku konsekwentnie sprzeciwiał się likwidacji WSI, zatrudnił dziennikarza oskarżonego o wspołpracę z tymi służbami. Co więcej, gdy jesienią 2007 r. Komorowski został marszałkiem, od razu powołał Szczepańskiego na stanowisko szefa Biura Prasowego Kancelarii Sejmu. Nie pełnił tej funkcji długo, bo zaledwie poł roku, ale nawet w tak krotkim czasie „zasłynął” odebraniem stałych przepustek dla dziennikarzy niektorych mediow, w tym „Naszej Polski”, „Naszego Dziennika”, „Tygodnika Solidarność”, telewizji Trwam (nasza redakcja wystosowała wowczas protest do marszałka Sejmu).
Profesor od ateizmu
Od początku funkcjonowania B’nai B’rith Polin jej wiceprezydentem jest prof. Jan Woleński (właściwie Hertrich-Woleński), filozof i logik z UJ, w latach 1965-1981 członek PZPR, poźniej związany z „Solidarnością”. W czasach głębokiego PRL działał w urzędowym, antykatolickim Stowarzyszeniu Ateistow i Wolnomyślicieli, dziś zasiada w Komitecie Honorowym Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistow – organizacji o podobnym charakterze, ktora od kilku lat propaguje m.in. „śluby humanistyczne”, czyli ateistyczne parodie religijnych ceremonii ślubnych (także jednopłciowych). W maju 2007 r. prof. Woleński był jednym z założycieli krakowskiego Ruchu na rzecz Demokracji, zainicjowanego przez Kwaśniewskiego, Wałęsę i Olechowskiego przeciwko rządom PiS. Dał się poznać rownież jako zagorzały przeciwnik lustracji – napisał nawet na ten temat książkę pt. „Lustracja jako zwierciadło”.
Tropiciel antysemitow
W zarządzie B’nai B’rith Polin znajdziemy także inną charakterystyczną postać elity III RP. Sergiusz Kowalski – bo o nim mowa – to jeden z najostrzejszych publicystow z kręgu „Gazety Wyborczej”, bez wahania i bez umiaru zarzucający przeciwnikom politycznym antysemityzm i ksenofobię, nazywający ich „czarną sotnią”, „ciemnogrodem” itp. W 2003 r. Kowalski wraz z pisarką Magdaleną Tulli opublikował książkę pt. „Zamiast procesu. Raport o mowie nienawiści”, zawierający liczne cytaty z prasy prawicowej (w tym z „Naszej Polski”;), w ktorych autorzy doszukali się antysemityzmu. Wśrod „oskarżonych” przez parę Kowalski-Tulli znaleźli się liczni kapłani katoliccy z Prymasem Glempem na czele, arcybiskupami Michalikiem i Majdańskim, biskupami Lepą i Stefankiem. Taka „bezkompromisowość” Sergiusza Kowalskiego, rzadka nawet na tle środowiska „GW”, do złudzenia przypomina postawę jego dziadka, Władysława Kowalskiego ps. „Grzech”, członka władz Komunistycznej Partii Polski, szybko jednak usuniętego i potępionego przez Komintern za ultralewicowe sekciarstwo.
Ludzie z cienia
W obecnym zarządzie B’nai B’rith Polin znajdziemy też dwie inne, mniej znane, ale jakże charakterystyczne osoby. Funkcję skarbnika pełni Agnieszka Milbrandt, dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej nr 30 i Społecznego Gimnazjum nr 5 w Warszawie, a rownocześnie skarbnik Towarzystwa Oświaty Niepublicznej, skupiającego dyrektorow prywatnych szkoł z całej Polski. Natomiast sekretarzem zarządu B’nai B’rith Polin jest dr Jonathan Britmann, psycholog pracujący w Szpitalu Psychiatrycznym w Tworkach i wykładający na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, pochodzący zaś z Izraela, gdzie był funkcjonariuszem służb specjalnych. Korzystając ze swoich doświadczeń, Britmann założył w Polsce Izraelską Akademię Treningu Walki „Sayeret” zajmującą się doradztwem i szkoleniem w zakresie bezpieczeństwa i ochrony firm. Ten wszechstronny Izraelczyk jest także redaktorem naczelnym magazynu internetowego „Forum Żydow Polskich”.
Warto też wymienić kilka nazwisk spośrod tych założycieli polskiej loży B’nai B’rith, ktorzy nie występują oficjalnie jako członkowie jej władz. Mamy tu więc np. byłych posłow Jana Lityńskiego (z Unii Wolności) i prof. Pawła Śpiewaka (z PO), byłego wiceministra spraw zagranicznych, obecnie ambasadora w Hiszpanii Ryszarda Schnepfa, dyrektora tworzonego Muzeum Historii Żydow Polskich Jerzego Halbersztadta, a nawet Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela, katolickiego księdza i wykładowcę KUL, ktory swego czasu „odkrył” swoje żydowskie pochodzenie i od tej pory jest ulubieńcem arcybiskupa Życińskiego. Towarzystwo ciekawe, a przede wszystkim jakże wpływowe…
Paweł Siergiejczyk
Oryginał na www.bibula.com
Kolejna organizacja to Komisja Trojstronna (ang. Trilateral Commission - nie mylić z polską tzw Komisją Trojstronną - tak naprawdę noszącą nazwę Trójstronna Komisja ds. Społeczno-Gospodarczych, jest to całkowicie co innego). Wśrod nazwisk polskich członkow Komisji Trojstronnej znajdujemy bardzo wpływowe osoby:
Marek Belka : ciekawa przeszłość, wyraźne faworyzowanie "pewnych" grup biznesowych w "budowie" polskiej bankowości. Wyraźna nietykalność.Pracownik MFW (za samą gotowość do pożyczek Polska płaci setki milionow pln tej "organizacji", obecnie forowany na stanowisko prezesa NBP. Czy wszystkie te posady zawdzięcza ukończeniu London School of Economics ?
Janusz Palikot : ciekawa przeszłość, wyraźne przyzwolenie na zgromadzenie pokaźnego majątku bez zamartwiania się o należne podatki, sprawy sądowe itp.Często wykorzystywany do zadawania ciosow ponizej pasa politycznym przeciwnikom. Wyraźna nietykalność.
Wanda Rapaczyńska : dawna prezes społki Agora- wydawcy Gazety Wyborczej, bardzo ciekawa przeszłość, kiedy handlowałeś na łożku polowym pani Wanda była wiceprezesem jednego z największych bankow na świecie - Citibanku. Amerykański magazyn „Fortune” uznał ją za jedną z 50 najbardziej wpływowych kobiet biznesu na świecie (poza USA), a dziennik „Financial Times” umieścił ją na 8. miejscu listy 25 najbardziej wpływowych kobiet biznesu w Europie.W Polsce zbudowała imperium medialne o niewyobrażalnej sile wpływow
Jerzy Baczyński: redaktor naczelny tygodnika Polityka, jednego z najbardziej wpływowych tygodnikow w Polsce. Zarowno w Polityce jak i w GW widać napływ "odpowiednich reklamodawcow" w zamian za utrzymywanie linii pisma.
Andrzej Olechowski:
są jeszcze o. Maciej Zięba : zawsze przyda się ktoś kto nauczy papieża co jest dobre , a co złe i prezes PKN Orlen (chwilowo zapomniałem nazwiska): taka organizacja potrzebuje funduszy, więc prezes najbogatszej w Polsce firmy się przyda. Życie na odpisach podatkowych to fajna rzecz.
|

Member
Posts: 233
|
Niestety, minister Rostowski , ktory wg mnie pilnuje obcych interesow zdążył umoczyć nas w bankructwo strefy euro. Dodatkowym gwarantem jest nominacja Marka Belki na prezesa NBP
2010-06-15 10:15 Tusk i Rostowski pomagają krajom strefy euro
* Tagi: * ekonomia i biznes
1. Ponad miesiąc temu w ciągu jednej nocy ministrowie finansow krajow Unii Europejskiej zaakceptowali powstanie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego na sumę 750 mld euro przy czym na kraje strefy euro przypadła kwota 500 mld euro, a 250 mld euro miał dołożyć Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Dość niespodziewanie po powrocie z Brukseli Minister Rostowski poinformował,że do tego mechanizmu zgłosił także Polskę choć nie jesteśmy członkiem strefy euro. Podobną deklarację miała złożyć także Szwecja.
A więc z 11 krajow należących do UE, a nie należących do strefy euro 2 z nich mają uczestniczyć w mechanizmie pomocy dla krajow tej strefy. Ta deklaracja Rostowskiego przeszła bez echa ponieważ minister nie poinformował opinii publicznej z jakimi konsekwencjami finansowymi będzie ewentualnie wiązało się to uczestnictwo.
2. Teraz coraz częściej i to głownie media zagraniczne przynoszą informacje, że skoro Polska zgodziła się na udział w mechanizmie pomocowym to pomoc ta będzie musiała być udzielana na takich samych zasadach jak pomoc krajow należących do strefy euro.Ministerstwo Finansow i sam Minister Rostowski nabrali w tej sprawie wody w usta.
A te zasady są jednoznaczne i uzależniają wysokość pomocy jaką mają udostępnić poszczegolne kraje w zależności od poziomu rezerw walutowych jakie musiały wnieść do Europejskiego Banku Centralnego. Uwzględnienie tego kryterium oznaczałoby, że wkład Polski w mechanizm pomocowy wyniesie ok.28 mld euro, a więc po obecnym kursie aż 115 mld zł czyli 1/3 wydatkow polskiego budżetu
Oczywiście nie mowimy o żywej gotowce ale raczej o wysokości gwarancji jakie Polska musiałaby udzielić krajom potrzebującym pomocy. Gwarancje mają jednak to do siebie, ze szybko się materializują więc ich udzielenie może się za jakiś czas wiązać się ze znaczącym powiększeniem polskiego długu publicznego.
3. Jeżeli te informacje miałyby się potwierdzić, a więc jeżeli minister Rostowski zdecydował się na deklarację wejścia naszego kraju mechanizm pomocowy, ktory będzie wymagał takiego zaangażowania finansowego bez zgody polskiego Parlamentu to mamy skandal na gigantyczną skalę.
Przypomnę tylko, że rząd Niemiec ,ktory chciał aby mechanizm stabilizacyjny został ustanowiony jak najszybciej, przeprowadził już procedurę parlamentarną w ciągu dwoch tygodni i przy sprzeciwie opozycji zaangażowanie niemieckie w wysokości blisko 110 mld euro zostało uchwalone w Parlamencie.
W Polsce do tej pory w tej sprawie nic nie wiadomo, a wiadomości o zaangażowaniu pieniędzy polskich podatnikow w pomoc dla krajow strefy euro czerpiemy z mediow. Nawet jeżeli miałyby być to znacznie mniejsze pieniądze, to już dawno o wysokości polskiego zaangażowania powinien wiedzieć polski Parlament.
4. Jest jeszcze kwestia przyczyn tej decyzji. Polska nie jest w strefie euro i nikt nie mogł oczekiwać od nas takiej decyzji. Kraje strefy euro są do tej pomocy zobowiązane, bo osłabianie euro i podwyżka rentowności ich obligacji godzą w ich żywotne interesy.
Co więcej niewypłacalność Grecji czy kolejnych krajow tej strefy stanowi śmiertelne zagrożenie dla bankow i innych instytucji finansowych, ktore kupowały greckie papiery wartościowe. Brak możliwości wykupu tych papierow przez Grecję, a także być może kolejne kraje (Hiszpanie ,Portugalię, Irlandię a nawet Włochy) to kolejna poważna fala kłopotow dla największych bankow, firm ubezpieczeniowych, funduszy emerytalnych największych krajow Unii ale głownie Niemiec i Francji.
To właśnie głownie dlatego Niemcy i Francja są na czele budowy tego kosztownego systemu stabilizacyjnego. Banki w Polsce w te papiery nie były zaangażowane więc możemy i powinniśmy być w tej sprawie ostrożniejsi. Świadczy o tym postawa wstrzemięźliwości pozostałych 9 krajow UE nie będących w strefie euro.
To zadziwiające jak przy znanych u nas brakach środkow budżetowych praktycznie na wszystko, ochoczo chcemy wspołfinansować wysokie greckie emerytury czy 13 i 14 pensje pracownikow greckiej strefy budżetowej.
Oryginał na salon.24.pl
ps. Do opuszczenia Unii Europejskiej w związku z tymi 750 mld Euro do zapłacenia nawołuje też Janusz Korwin Mikke.
|