| Forum Home > Nasze sny i ich znaczenie > Sny Swiadomosc Rzeczywistosc | ||
|---|---|---|
|
Member Posts: 5 |
Witam.
| |
|
-- " Dosyć wojny! Dosyć! Dosyć! Dosyć! tak bardzo bym chciał tego dożyć ludzką ręką zburzyć twardy mur pokazać wrogom i zakopać w dół "
| ||
|
Member Posts: 11 |
Witam Cię, bardzo mnie zainteresowało to, o czym piszesz, gdyż od dwóch lat doświadczam pewnego rodzaju przebudzenia we śnie. Bardzo ciężko mi o tym pisać, gdyż są to bardzo straszne sny. Nie mam takich proroczych doświadczeń jak Ty, tzn. nie śnią mi się rzeczy, które mają się wydarzyć w przyszłości, a doświadczam pewnego rodzaju wychodzenia poza ciało. Wiem, że to brzmi bardzo dziwnie i tylko swoim przyjaciołom i rodzaństwu o tym opowiadałam w obawie, że zostanę uznana za wiariatkę. Ale tak samo jak osobie z zewnątrz, tak dla mnie jest to obce i bardzo przykre, gdyż wiąże się z ogromnym bólem fizycznym. Od dłuższego czasu w zwyłych snach potrafię się obudzić i rozumować jak po przebudzeniu. Nie wiem, czy powinnam o tym mówić tutaj, gdyż boję się wyśmiania. Opisałam je i zamieściłam na jednym z forum tylko by otrzymać pomoc od osób, które wiedzą o tym więcej niż ja, gdyż nie interesuję się takimi zjawiskami. Poniżej zamieszczam opis tego, czego doświadczam we snach. | |
--
| ||
|
Member Posts: 11 |
Witam Państwa!
Jedyną motywacją do napisania do Państwa jest prośba o pomoc wzinterpretowaniu zdarzenia/zdarzeń, jakie mi się przytrafiały do tejpory, gdyż nie dają mi one spokoju, chociaż nie umiem ich racjonalniewytłumaczyć. Prosiłabym o jak rzetelną Państwa odpowiedź. Nigdy nieinteresowałam się paranauką, w ogóle nic o tym nie wiem i nie chcęsobie robić krzywdy źle interpretując zdarzenia, jakie mnie spotkały.
Zacznę od tego, iż od małego dziecka byłam bardzo strachliwa,najbardziej bałam się ciemności. Przebywanie samej w pokoju, zwłaszczaprzy zgaszonym świetle w nocy było dla mnie ogromnym cierpieniem, nonstop czułam strach, jakby coś mnie miało zaraz wystraszyć, jakieś "złeduchy", gdyż jako, że wychowana zostałam w religii katolickiej "zło"interpretowałam właśnie strasznymi zjawami, ciemnością, brakiemmiłości, cierpieniem, strachem. Jako mało dziecko bardzo regularnie wnoc podczas snu miałam jakby częściowe przebudzenie świadomości, cozostaje mi do dzisiaj, że dokładnie wiem, że śnię, analizuję w takisposób jak normalnie w czasie dnia. Bardzo często miałam uczucie, jakbyobce wielkie ręce, a dokładnie ich palce wbijały mi się pod żebra izaciskały się coraz mocniej. Zawsze w tym momencie powtarzałam sobie,że to minie, że zaraz się obudzę i będzie nowy dzień. To był strasznyból fizyczny, który trwał może pięć minut, ale zawsze ustawał, jazasypiałam z powrotem pełnym snem i budziłam się rano. Ale właśnie wtym czasie tego bólu fizycznego czułam się jakby przebudzona całkowiciez całą możliwością swojej świadomości. Obecnie już rzadziej mi się tozdarza, co jest dla mnie ulgą.
Nadal boję się ciemności mimo, że jestem dorosłą osobą, co jest bardzowstydliwe, gdyż wiele osób potrafi bez żadnych obaw spać w zamkniętymciemnym (z pozasłanianymi firankami) w pokoju i zasypiają spokojnie. Jado dnia dzisiejszego świecę światło i nawet przy tym sztucznym świetleczuję niepokój, ale kompletnie nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Częstoobwiniałam o to siebie, że po prostu mam urojenia i początki chorobypsychicznej. Czuję się bezpieczniej, gdy ktoś jest ze mną, ktokolwieknawet obca osoba i wiem, że jest obok i po prostu jest. Każdegostrzykania w meblach, za oknem itp po prostu strasznie się boję.
Jakiej dwa lata temu, dokładnie około kwietnia, maja 2007 roku miałamdziwne uczucie, nie umiem tego nazwać. Wszystko zaczęło się we śnie.Śniłam, że jestem na jakiejś polanie i leżę beztrosko w trawie, czułamciepło słońca, aż tu nagle poczułam coś ciężkiego, jakby głowa (chociażnie umiem tego nazwać;), która zaczęła przylegać do boku mojej szyi.Przetraszyłam się i obudziłam znowu we śnie, analizując, bojąc się,gdyż przyleganie tego czegoś sprawiało mi straszny ból. Nie dusiłomnie, ale miałam wrażenie, że chce się przebić przeze mnie i pcha siędalej i dalej, chociaż nie mogło dopiąć swego. Ręką chciałam tą głowęodepchnąć od siebie, czułam, że swoimi palcami przewiercam się międzytym czymś a moją szyją i staram się to odepchnąć. To było strasznietrudne, gdyż czułam jakby małą główkę w swojej dłoni, ale o takkolosalnej sile, że dosłownie nie mogłam uwierzyć. Wtedy zniknęłapolana, a ja chyba otworzyłam oczy, bo nagle zobaczyłam swój pokój zperspektywy leżenia na plecach na swoim łóżku.Tylko, że czułam sięsparaliżowana od pasa w dół, nie mogłam wstać, w ogóle nie czułamniczego od pasa w dół, tylko swoje ręce i tą głowę, którą starałam sięodepchnąć swoją jedną ręką. Byłam w totalnym szoku, zdawałam sobie zwszystkiego sprawę, że to się dzieje dosłownie poza moim ciałem. Tymbardziej się w tym uświadomiłam, gdy odepchnąwszy głowę chwyciłam ręcetego czegoś. Pamiętam, że były drobniutkie i starały się mnie objąć, aja trzymałam je w powietrzu w przegubach i nie chciałam dopuścić by tozrobiły, bo były silne i wyobrażałam sobie ten okropny ból, gdybymdopuściła do tego. Wtedy doznałam następnego szoku. Czułam, że mamuniesione ręce do góry, ale moje oczy ich nie widziały. Jedynie toczułam to i nie widziałam tego czegoś, co zapewne wisiało nade mną ichciało się do mnie przytulić. Wtedy zaczęłam zadawać pytanie, które wkółko powtarzałam "Czego ode mnie chcesz". Dostałam jedynie pytającąodpowiedź: "Ale mogę się przytulić". Nie mogłam tego pojąć, czułam, żeto jest dziecko, nawet w pewnym momencie zrobiło mi się strasznie żal,poczułam współczucie, ale tak się bałam, że nie mogłam dopuścić, by tosię "przytuliło", gdyż to było takie silne jak dorosły "napakowany"mężczyzna. To wszystko przerwało stuknięcie drzwiami, gdyż moja siostraweszła w tym momencie do pokoju, słyszałam to stuknięcie drzwiami iwtedy wszystko się ulotniło, a jakbym wróciła do swojego ciała ipoczułam swoje ciało. To było nad rankiem, było już widno. Kiedy mnietak zobaczyła leżącą, mówiła, że miałam wyraz twarzy na straszniewystraszony i szeroko otwarte oczy z przerażenia, leżałam na wznak,zero reakcji przez parę sekund, gdy do mnie mówiła, czy wszystko wporządku i dopiero wtedy jakbym wyszła z transu i się ruszyłam. Owszystkim jej powiedziałam i zaraz poszłam do kościoła, bo to byłaniedziela rano, kiedy mi się to przytrafiło. Poszłam nieświadomie na 12na mszę dla dzieci. Dopiero później sobie to uświadomiłam, jaksiedziałam w kościele i zauważyłam, że jest dużo dzieci.
Drugie zdarzenie przytrafiło się mnie i mojej siostrze, również naprzełomie wiosny i lata 2007 roku. Najpierw jej, później mnie, tylko,że jak jej się to przytrafiło, ja w tym samym momencie wstałam izapaliłam światło. Obudziłam się nagle w nocy z tym samym uczuciemstrachu, co zawsze, kiedy czuję, że coś jest w pobliżu. Wtedyzobaczyłam, że moja siostra zapaliła światło i była strasznieprzerażona. Opowiedziała mi, że jakaś kobieta dusiła ją we śnie,rzucała po łóżku i śmiała się z niej, szczypała ją w nogi, ciągnęła ato wszystko było strasznie realistyczne niż inne koszmary. Nie mogłasię uwolnić, gdyż ta kobieta była silniejsza, ale to nagle ustało,chyba dlatego, że ja się obudziłam i zaświeciłam światło. Wtedysłyszała strzykanie szaf, jakby to uciekało coraz dalej. Mnieprzytrafiło się dosłownie to samo, spałam wtedy na jej łóżku, gdyż onapojechała wtedy do domu (mieszkałyśmy wtedy w akademiku zaraz kołocmentarza,co może dużo wyjaśniać;), poprosiłam swojego chłopaka, żebyspał ze mną w pokoju, on spał na moim łóżku. Tej nocy zostalam znowu"wewnętrznie obudzona", tylko nie miałam pewności, czy to kobieta, aleto coś. Dosłownie czułam się jakbym była obudzona, coś dusiło mniekołdrą, czułam, że nie mogłam oddychać, kiedy udało mi się odepchnąćkołdrę, to coś zaczęło rzucać moją głową, gdyż chciałam się podnieść iuciec do mojego chłopaka, który był zaledwie metr ode mnie i miałamświadomość tych rzeczy. Co podniosłam się, coś brało moją głowę w swojąrękę i z łatwością odpychało do tyłu, tak że bez sił opadałam zpowrotem na poduszkę. Byłam zrozpaczona i prawie płakałam. Chciałamkrzyczeć, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu, jakbym go nie miała.Dopiero w czasie tych przepychanek z tym czymś z czasem mogłam krzyczeći krzyczałam coraz głośniej "Michał pomóż mi, proszę Cię, Michał!"krzyczałam tak w kółko i z każdym krzyknięciem mój głos stawał sięcoraz bardziej wyraźny i głośny, a ja czułam się silniejsza. Wtedy toodeszło, a ja się obudziłam leżąca na łóżku, ale czułam jakby mnie karkbolał, jakby moje mięśnie pracowały tak jak w czasie szarpaniny z tymczymś. Zapaliłam światło i pobiegłam przerażona do mojego chłopaka ipytałam chyba milion razy, czy nic nie słyszał, o niczym nie śnił, gdyżwydawało mi się, że krzyczę tak głośno o pomoc, że nie można tego nieusłyszeć.
W 2008 roku znowu w maju doznałam znowu takiego uczucia, że wychodzępoza swoje ciało we śnie, który jakby nie jest snem tylkorzeczywistością równoległą, ale ma ten sam kształt co rzeczywistośćodczuwana przez nas po przebudzeniu. Byłam wtedy na wyjeździe służbowymw innej miejscowości jako tłumacz i miałam swój oddzielny pokój, wktórym spałam sama. Jednej nocy obudziłam się i czułam, że moja duszawychodzi z pokoju. Było dookoła strasznie ciemno, miałam zmysł wzroku.Na wyjeździe mieszkałam w dwupiętrowym domu, a na drugie piętroprowadziły dość szerokie schody. Kiedy wyszłam z pokoju we śnie, znowuczułam straszny strach i przerażenie, tak jakby coś się niedobregodziało. Słyszałam głos bawiących się dzieci, głośno krzyczały, chybasię bawiły, przekrzykiwały wzajemnie, chociaż nie jestem w staniepowiedzieć, co mówiły, czy jakie dźwięki z siebie wydobywały dokładnie,to tak jak przechodząc obok placu zabaw pełnego dzieci, gdzie wszystkojakby zlewa się w jedną całość, ale wiadomo, że to szczęśliwe dziecibawiące się w pobliżu. Stałam na drugim piętrze obok schodów ipatrzyłam się dół, gdyż stamtąd dobywały się dźwięki i tam świeciło sięteż światło, co byłam w stanie zobaczyć. Bardzo się bałam, ale takstałam obok swojego pokoju i słuchałam. Aż tu nagle usłyszałamprzeraźliwy głos, jakby starej kobiety "Cicho bądźcie, bo pójdziecie dopiachu" i te dzieci zamilkły. Byłam przerażona, stałam w tej ciszy inie mogłam się ruszyć ani do przodu, żeby zobaczyć, co jest tam nadole, bo nie widziałam ani tych dzieci ani tej kobiety, tylko jesłyszałam, ani do tyłu, by wejść z powrotem do swojego ciała i sięobudzić by zaświecić światło. Wtedy poczułam jakby coś się wkoło mnieoplątywało i chciało zaślepić, widziałam czarną jakby chmurę wkołowłasnej głowy, która chciała mnie opleść i miotała mną, była dość silnatak że ciężko było mi z nią walczyć, czułam, że wygrywa i mnie zarazoślepi i udusi. Ale już nie pamiętam jak to się stało, czy sięobudziłam w nocy czy po prostu ten stan świadomości się skończył iobudziłam się dopiero rano.
| |
--
| ||
|
Member Posts: 11 |
W tym roku byłam na tym samym wyjeździe, w tym samym domu, w tymsamympokoju, ale nic podobnego mi się nie przytrafiło. Ale tak samookołomaja, między wiosną a latem tego roku miałam to samoodczucie.Mieszkałam wtedy już na nowym mieszkaniu z dala od cmentarza.Zaczęłosię znowu we śnie, śniłam, że jestem w okolicy granicy międzyUSA aMeksykiem, chociaż nigdy tam nie byłam i nawet nie wiem jak towygląda.Było pełno ludzi,a ja się czułam jakbym przyjechała tam jakoturysta iże zwiedzam. Takie miałam odczucie i stałam po stronie USA,chociaż niewiem skąd się wzięłam we mnie ta wiedza, że wiem, że właśnietamjestem, a nie na innym kontynencie. I widziałam przed sobą jakbygóry,a poniżej ich dolinę i drogę która prowadziła do Meksyku. Udałamsięnią sama, nagle weszłam pośród ludzi, którzy w moim odczuciu mówilipomeksykańsku, nie umiałam nic zrozumieć, ale wiedziałam, że totenjęzyk, szłam jakby przez stragany, jakieś knajpki, ludzie siękrzątali,był dzień pełen pracy. Cały czas mówiłam do siebie, że muszęzapamiętaćdrogę, żeby się nie zgubić, by z powrotem wrócić na drugąstronęgranicy. Ale szłam przed siebie prosto i nagle od tej drogizobaczyłamdom, do którego prowadziła droga lekko w górę, ale nie był ondaleko. Inadal czułam się jak obcokrajowiec, jak turysta, któryzwiedza. Domwydawał się starodawny, jak taki mały klasycystycznypałacyk, bardzo misię spodobał. Prowadziła do niego betonowa drogalekko pod górę i wtrakcie jak szłam do niego, szło ze mną pełno innychludzi i teżwiedziałam, że oni są turystami i chcą zwiedzić ten dom.Tylko, żedookoła niego za bramkami wkoło te betonowej drogi były lwy,które byłybardzo agresywne. Bardzo się przestraszyłam tego, bo oneskakały nabramkę i wystawiały kły (może to obraz z mojejpodświadomości, gdyżjako małe dziecko byłam w zoo ze szkoły izaprowadzono nas do klatki zlwami, gdzie one rzucały się podobnie, a jasię strasznie wtedywystraszyłam, bo były dość agresywne w stosunku donas dzieci). Aleprzeszłam tą drogę i weszliśmy wszyscy do tego pięknegodomu. Alewszyscy ludzie jakby zniknęli i zostałam sama, oni jakbyodeszli gdzieśindziej i zostałam sama. Zaraz po prawej były schody iweszłam nimi nagórę. Kiedy już byłam na drugim piętrze nagle znowupoczułam niepokój iwtedy z lewej strony korytarza na drugim piętrzeusłyszałam dźwiękipianina/fortepianu wystukiwane bardzo chaotycznie.Muszę zaznaczyć, żew czasie tego snu nie czułam wyjścia ze swojegociała, tylko towszystko było wizją wewnątrz mojej głowy, jakbymzamknęła oczy iwidziała to tylko jako projekcie w swoim umyśle czylijak normalny sen.Gdy ten fortepian zaczął grać, miałam wrażeniestrachu, że zaraz sięcoś stanie i wtedy pojawiła się ta sama czarnachmura wkoło mojej głowyi poczułam ją realnie, porwała mnie w dółschodów, jakby nie chciaładopuścić bym weszła wyżej. Co najważniejszejak mnie porwała słyszałamz góry właśnie z tego korytarza, ale niewidziałam, męski głos "I znowują porwał". Wtedy się obudziłam, byłorano, słoneczny dzień i znowuleżałam na wznak na swoim łóżku, tylko, żenie mogłam się podnieść.Czułam dziwne uczucie oddzielenia od ciała, alewidziałam swój pokójtak jak on wygląda w rzeczywistości i podniosłamswoje ręce do góry,nie wiem po co,ale je podniosłam i wtedy niezobaczyłam ich swoimioczami. Tak samo jak dwa lata temu, kiedy coś mniezaatakowało itrzymałam ręce w górze i ich nie widziałam ani tegoczegoś, tym razembyło to samo. Ale miałam otwarte oczy i widziałampokój do około, wtedypodniosłam się z łóżka, czułam się niesamowicieosłabiona, nie mogłamustać na nogach, ledwo robiłam krok do przodu,trzymałam się ściany ichciałam wyjść z pokoju, gdy to zrobiłam nagleoślepłam i nic niewidziałam, tylko szarość przed oczami. Wyszłam zpokoju po omackutrzymając się drzwi i ściany i wiedziałam, ze wychodzędo korytarzamieszknia. Nie wiedziałam po co wstałam dokąd idę, po co,nic. Jedynieco byłam skupiona na wysiłku jakim było poruszanie się ibycieoślepionym. Gdy wyszłam z pokoju nagle sięgnęłam ręką po coś iczułam,że wzięłam z czyjejść wyciągniętej ręki jakieś małe szklanekulki, alestrasznie mnie to rozzłościło (byłam strasznie słaba i nie mogłam pojąćswojego stanu ociężałości, bo normalnie jestem sprawną,młodą kobietąijak wzięłam te kulki w swoją dłoń rzuciłam je gdzieś na bokbardzoenergicznie. I wtedy już nic nie pamiętam, bo się obudziłam.Leżałam wswoim łóżku, było rano, tak jak po niby przebudzeniu ze snu.Zobaczyłamwtedy, że dosłownie na krawędzi mojego łóżka, wpół wpowietrzu, wpół nałóżku znajduje się jeden z moich butów, którenormalnie kładłam podszafą obok łózk. Pytałam swoje koleżanki, czyrobiły mi jakieś dowcipyw nocy, ale każda zaprzeczyła, gdyż spytałambardzo poważnie. Ponadto wszklance z wodą znalazłam pestki dyni,chociaż sama ich tam niewrzucałam,a nie mogły wpaść same, bo szklankastała wyżej na parapecie,a pestki niżej na biurku. Poza tym zginęły mibuty, po jednym bucie zdwóch par i do dzisiaj nie mogę ich znaleźć.
| |
--
| ||
|
Member Posts: 11 |
Jeśli ktoś uznaje moje doświadczenia za śmieszne lub tym podobne, proszę mnie nie obrażać i po prostu zignorować moje posty. | |
--
| ||
|
Member Posts: 5 |
Witam
To wszystko co opisalas kojazy mi sie tylko z jednym, mianowicie OoBE (Out of Body Exerience) Po polsku nie znaczy to nic innego jak opuszczanie ciala fizycznego świadomością, duchem, duszą... Jest to rzecz z ktorą też miałem do czynienia...
Jest kilka sposobów by to osiagnąc świadomie i sterowalnie... Są jednak osoby którym przydarza się to spontanicznie. Pierwszym krokiem jest wejście w stan pracy muzgu w którym jego praca spowalnia do częstotliwości nieco mniejszej niż częstotliwość podczas czuwania. Właśnie w tym momencie da się odczuć wibrowanie całego ciała, nagłe i gwałtowne trzaski dochodzące z wewnątrz głowy... Widziałem prezentacje jednego człowieka ktory robił badania na ten temat i doszedł do wniosku że dżwięki te dochodzą z szyszynki ( mały gruczoł u podstawy naszego muzgu który wydziela ogromne ilości środka DMT [środek ten jest uznany jako najmocniejszy psychodelik na świecie i jest na pierwszym miejscu nielegalnych substancji a wydzielany jest przez ten gruczoł każdej nocy gdy zasypiamy !! ] a ogromne jego ilości są pompowane do muzgu podczas narodzin i śmierci człowieka ). Na prezentacji było wytłumaczone w jaki sposób w tym gruczole jest zamykana świadomość i uwalniana gdzieś nie wiadomo gdziechwile po tym jak słyszymy owe trzaski… Ale wróćmy do stanu Alfa. Z momentem wejscia w ten stan człowiek jest wprowadzony w trans, nie może się ruszyć wydaje się być sparalizowany, ciało wydaje się być ciężkie jak głaz lub lekkie jak piurko i wydaje się unosić. Kolejnym etapem są tzw chipnagogie, są to obrazy i dżwięki wykreowane przez nasz umysł i wydają się być realne i rzeczywiste… Sam takiego czegoś doświadczyłem wielokrotnie, były to rzeczy absurdalne a jednak odbierane jak realna rzeczywistość. Np. leżę na łużku i słyszę zza okna że jedzie ulicą jakieś auto z megafonami i nadaje „ Ten (moje imie i nazwisko) jeszcze nie śpi… „ i po prostu wiedziałem ze to auto przejeżdrzające ulicą i że wszyscy to słyszą i wytykają mnie palcami, po prostu to czułem… Dziwne i absurdalne a odbierane jak najprawdziwsza prawda. Albo moment jak leżę i ktos wchodzi do pokoju i mówi do mnie a ja nie mogę się ruszyć i zareagować… Pytałem potem rodzine czy ktos mnie odwiedzał, każdy zaprzeczał i był zaskoczony. Gdy przejdziemy przez te chipnagogie bez utraty świadomości następuje oddzielenie świadomości od ciała. Mamy wtedy poszeżoną percepcję widzimy wszystko dookoła… tak jak pisałaś ze obięłaś wzrokiem cały pokuj. Za pierwszym razem gdy prubowalem cos takiego osiągnąc, po wejściu w transs i nieco dalej, czułem w klatce piersiowej ogromny ucisk i bul tak jak by cała moja klata zapadała się do środka i wtedy nagle, dosłownie wiszę nad łużkiem i widzę siebie… wywołalo to takie emocje ze straciłem kontrole i nagle pojawiłem się pod łuzkiem – w łużku, nie potrafie dokładnie określić było to dziwne, tyle pamiętam.
Emocje odgrywają tutaj bardzo ważną rolę… gdy nie umiemy nad nimi zapanowac, one zapanują nad nami… tak jest zresztą w rzyciu codziennym. Myślę że to co Ci się przydażyło to były własnie chipnagogie i opuszczenie ciała nie w pełni kontrolowane przez Ciebie. Myślę też że fobia i strach przed ciemnością wyniesiony z dzieciństwa bierze górę i dokonuje projekcji czegoś strasznego.
Pewnego razu rozmawiam z kolegą który był moim wspułlokatorem. Opowiadał jak to w nocy prubował opętać go szatan. Opowiadał jak obudził się w nocy i nie mugł się ruszyc bo był sparaliżowany (trans) następnie uniusł się w górę jak by coś go chciało porwać i i wrucił do ciała (OoBE). Gdy opowiedziałem mu o tym co mu się przytrafiło to był zaskoczony i puźniej wdzięczny za objasnienie sprawy…
Jeszcze apropo pozycji na wznak. Jest to pozycja w której jak dla mnie pozostaje świadomy najdłużej. Odwrotnie zaś jest gdy zasypiam w pozycji embrionalnej.
Pozdrawiam. | |
|
-- " Dosyć wojny! Dosyć! Dosyć! Dosyć! tak bardzo bym chciał tego dożyć ludzką ręką zburzyć twardy mur pokazać wrogom i zakopać w dół "
| ||
|
Member Posts: 22 |
No nie zła lektura ... Co do ciemności ja osobiście jej się nie boje ale po wiem inną rzecz ja mam tylko problem a raczej rodzaj zjawiska (potocznie mówi się na to zmora) gdy zasypiałem widziałem postać, cień w moich drzwiach od pokoju. Strasznie się wtedy bałem spać i najczęściej wtedy miałem miałem koszmary itd. Obecnie po prostu staram się nie patrzeć na moje drzwi od pokoju chodź muszę przyznać że to nie pomaga ponieważ wyczuwam wtedy i tak obecność tego cienia. Miłego wszystkim życze | |
|
-- "Little ones, my sons and my daughters
| ||
|
Member Posts: 70 |
AnnaM, jak bardzo Cie rozumiem i z calego serca wspolczuje bolu. Przy tych przezyciach najgorszy jest bol, bo czuje sie go calym swoim cialem, kazdym nerwem i komorka. Strach przyspiesz bicie serca tak mocno, ze o malo nie wyskoczy z piersi i krzyczysz krzykiem, ktorego nikt nie slyszy. Ja w takich chwilach wiem, ze musze sie obudzic, jestem swiadoma co sie dzieje a jednak wiem tez, ze jest to sen we snie. Nigdy nikomu o tym nie mowilam bo sie balam reakcji i balam sie, ze odchodze od zmyslow. A wiec AnnoM----nie jestes sama. | |
|
-- Oddajcie Ziemie Ziemianom
| ||
|
Member Posts: 1 |
czesc Wszystkim.AnnoM-jak bylo z pestkami i Twoimi butami ktore zaginely -tego nie potrafie wyjasnic,lecz cala reszta ktora opisalas pasuje jak najbardziej do swiadomego snu.podpinam sie pod Blancislawa,ktory opisal dosc dobrze czym swiadomy sen jest....sama napisalas w pierwszym poscie ze potrafisz przebudzic sie we snie i myslec tak jak na jawie-ciesz sie wiec- bo sa ludzie ktorzy latami musza cwiczyc aby taki stan osiagnac.jest kilka rzeczy o ktorych powinnas jeszcze wiedziec a o ktorych tu nie napisano.dodam ze wszystko o czym pisze sam testowalem na sobie i wszystko jest prawda...-emocje Anno-sa bardzo wazne-co wewnatrz to i na zewnatrz-musisz walczyc z wlasnym strachem.nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.strach jest tylko bariera psychiczna,jezeli raz ja przekroczysz-przestanie istniec.pisalas ze masz chlopaka-good-popros go o pomoc-niech zawsze bedzie blisko gdy zgasicie swiatlo i zawsze zasypiaj ze swiadomoscia ze jestes w domu,ze nic zlego stac sie nie moze,ze jestes bezpieczna itd.po kilku sesjach bedzie latwiej az w koncu strach zniknie.ODWAGI kolezanko-od ciemnosci jeszcze nikt nie umarl-poradzisz sobie.wracajac do swiadomego snu opisze kilka sytuacji ktore moga sie zdarzyc i prawdopodobnie cos takiego przydazylo sie i Tobie...paraliz przysenny-bardzo czesto ludzie budzacy sie nad ranem nie moga sie ruszac(trwa to roznie-kilka sekund,kilkadziesiat..)jest to jak najbardziej normalne-tak jak przed snem swiadomosc upewnia sie ze cialo juz spi(mozna wtedy odczuc drgniecia konczyn-takie wyladowanie elektryczne w mozgu ktore upewnia swiadomosc ze pacjent juz spi,po nim zas nastepuje paraliz przysenny i stopniowe zanikanie zmyslow),tak samo nad ranem tyle ze od konca-wlaczaja sie zmysly i paraliz ustepuje,aczkolwiek nie kazdy bedzie to odczuwal.bardzo czesto ludzie ktorych zmysly juz pracuja panikuja odczuwajac paraliz senny,bo po prostu nie wiedza ze jest to normalne.idac dalej ta droga-materializacje-jezeli doswiadczasz swiadomego snu-mozesz materializowac swoje mysli-moze to zabrzmiec dziwnie dla nowych w tym temacie-jednak to jest prawda i tu po raz kolejny napisze o emocjach Anno-musisz wbic sobie do glowy regule-ze to jest TYLKO sen,ze jestes bezpieczna i ze nic zlego stac sie nie moze-bo w zasadzie TAKA JEST PRAWDA.mysl o tym czesto tuz przed zasnieciem-im czesciej tym lepiej-az stanie sie to nawykiem...nastepna sprawa to tak zwane falszywe przebudzenie-moze zdarzyc sie tak ze osiagniesz swiadomosc we snie i bedzie Ci sie wydawalo ze sie juz obudzilas-pokoj wyglada tak jak zawsze,obok spi chlopak itd...tylko ze tak naprawde Ty dalej snisz...to co opisalas powyzej pasuje mi jak najbardziej do falszywej pobudki____Dopiero w czasie tych przepychanek z tym czymś z czasem mogłam krzyczeći krzyczałam coraz głośniej "Michał pomóż mi, proszę Cię, Michał!"krzyczałam tak w kółko i z każdym krzyknięciem mój głos stawał sięcoraz bardziej wyraźny i głośny, a ja czułam się silniejsza. Wtedy toodeszło, a ja się obudziłam leżąca na łóżku______zaloze sie ze Michal nic nie slyszal :P......................ok.zbierajac to wszystko do kupy napisze tak-nie martw sie bo nie ma czym.swiadome snienie to fantastyczna przygoda-to kraina spelniajacych sie marzen i to doslownie.pamietaj jednak o zasadzie-co wewnatrz to i na zewnatrz-jezeli osiagniesz swiadomosc i pomyslisz o jakiejs bzdurze-to zapewniam Cie ze ja zmaterializujesz i to natychmiast,dlatego jezeli znow przypadkiem bedziesz miala LD to po prostu pomysl o czyms przyjemnym-np. polataj :P...nie ma nic piekniejszego niz latanie i to niesamowite poczucie wolnosci we snie...nie mysl o glupotach...bo jezeli pomyslisz ze cos Cie dusi to tak tez bedzie....aczkolwiek tylko do momentu az sie przebudzisz.pamietaj o zasadzie-jestem bezpiecza i nic zlego stac sie nie moze.to jest podstawa i cala prawda.bywalem w naprawde roznych sytuacjach majac LD i moge Cie zapewnic ze cokolwiek widzisz,gdziekolwiek jestes-nic zlego stac sie nie moze i nie stanie.moze nastepnym razem opisze ktorys z moich swiadomych snow w ktorym musialem pokonac samego siebie-bo z nikim innym nie walczysz-tylko ze swoja wlasna psychika...tymczasem pozdrawiam Wszytkich...3majcie sie.....nie ma drogi do pokoju-pokoj jest droga....:) | |
--
| ||
|
Member Posts: 4 |
Anno - to musiały być dla ciebie doświadczenia życia. Wiem że nie łatwo jest przestać się bać tego, jednak z własnego doświadczenia wiem, że strachem tylko przywołujesz te istoty. To jest coś w rodzaju reakcji łańcuchowej, ty się boisz a one cię nawiedzają. Jak bedziesz miała jeszcze sytuacje takie jak z tą istotą co chciała cię przytulic, to pozwól jej na to, jednak zaznacz że nie chcesz czuć bólu. Istoty które duszą, czesto zobią to w ramach zemsty za to co im się przydarzyło . Nie chodzi tu o ciebie, lecz często o miejsce w którym to się działo . Sądzę że jeśli byś chciała, to mogłabyś z nimi rozmawiać i dzięki temu je zrozumieć. Jeśli chodzi o sny, sama mam je praktycznie codziennie, albo prorocze albo te przez które boję sie oglądać horrory, bo mam to na żywo . Mam je od trzech lat i tak samo jak ty bałam się panicznie. Nie dawałam sobie z tym rady, bo jak nie śniłam to wychodziłam z ciała, rozmawiałam z duchem. Jednak teraz ten strach przezwyciężyłam. Jeśli bedziesz chciała to napisz, mogę tobie opowiedziec, co i w jaki sposób przeszłam, oraz jak pokonałam strach. Pamiętaj, nie jesteś sama i jeśli naprawdę się czegoś boisz, to poproś swojego opiekuna by ci pomógł. On zawsze jest przy tobie. | |
| ||